Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Kult to nie konkurs piękności

Gdyby wierni kierowali się względami estetycznymi, najbardziej byśmy czcili Madonnę Rafaela albo Leonarda da Vinci. Tymczasem żadna z nich nie jest otaczana kultem religijnym.
Z ks. prof. Michałem Janochą, wykładowcą historii sztuki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego – rozmawia Irena Świerdzewska
Irena Świerdzewska: – Dlaczego powstają ciągle nowe obrazy Matki Bożej? Czy nie lepiej byłoby kopiować te, które już gdzieś zasłynęły łaskami?

 

Ks. prof. Michał Janocha: – Tworzenie nowych wizerunków Matki Bożej wynika z naturalnej potrzeby docierania do prawdy. Żaden wizerunek i żadna epoka nie może rościć sobie praw do zgłębienia prawdy ostatecznej. Stąd w dziedzinie sztuki poprzez różne style akcentowano inne aspekty prawdy i piękna. Przedstawienia Matki Bożej zaczęły powstawać w II-III w. Średniowiecze bardziej podkreślało bóstwo Jezusa Chrystusa. W związku z tym rzeźby, obrazy Matki Bożej tchną atmosferą sakralności, podkreśleniem majestatu Boga. Renesans akcentuje człowieczeństwo, barok triumfalizm i chwałę Boga objawionego. Romantyzm wydobywa związek człowieka z naturą. Wszystkie epoki na różny sposób akcentują określone oblicza prawdy, która jest zawsze większa i piękniejsza niż jej przedstawienia. W ten sposób dokonuje się rozwój w sztuce. Istnieje także pewna niezmienność, trwanie, bez której ten rozwój byłby niemożliwy.
– Co wpływało na tak różnorodne przedstawianie wyobrażeń Matki Bożej?
– W Biblii nie ma literackiego opisu Maryi z dzieciątkiem na ręku. To przedstawienie jest pewną konwencją przejętą ze sztuki antycznej, a także z codziennego doświadczenia. W nim zawiera się teologiczna prawda, że Bóg staje się człowiekiem. Sposób ujęcia tej prawdy warunkowały różne czynniki. Wpływała na nie istniejąca już tradycja ikonograficzna a więc sztuka pogańska, zwłaszcza hellenistyczna. Wskazać tu można przykłady ze sztuki etruskiej, jeszcze z czasów przed Chrystusem. Bogini z dzieciątkiem na ręku nazywana jest protomadonną. Chrześcijaństwo nie wymyśliło tej formuły, ale przejęło ją ze sztuki grecko-rzymskiej. Nadało jej nowy sens nieznany w religii pogańskiej. A zatem takie wizerunki są udokumentowaniem tajemnicy Wcielenia. W zależności od sposobu ujęcia Maryi, Dzieciątka bądź towarzyszących im atrybutów, mogą akcentować różne aspekty prawdy teologicznej. Na kształt tych wizerunków oddziałuje „duch epoki”.
Bardzo wiele wizerunków powstało na skutek prywatnych objawień i wizji. Można tutaj sięgnąć po bliższe współczesności przykłady jak Matka Boża z Lourdes czy z Fatimy. One także są uwarunkowane istniejącą tradycją ikonograficzną.
– Maryja przedstawiana jest często jako Pani trzymająca na lewej ręce Dziecię...
– Ten pierwowzór pochodzi ze Wschodu. Tam do najpopularniejszych ikon należy tzw. Hodegetria – wizerunek z Maryją wskazującą prawą ręką na Jezusa, który zasiada zwykle na lewym ramieniu błogosławiąc, a w drugim ręku trzymając księgę. W Polsce taką najpopularniejszą Hodegetrią jest Matka Boża Częstochowska. Wśród wielu replik w kościołach Warszawy ta najsłynniejsza i koronowana przez Ojca Świętego znajduje się w kościele Najświętszego Zbawiciela. Mamy też inną Hodegetrię, mniej znaną, bardzo piękną artystycznie, która przybyła do nas z Rosji. Sądzę, że jako łup w wyprawie moskiewskiej. Ta przepiękna XVI-wieczna ikona znajduje się w pokarmelickim kościele seminaryjnym na Krakowskim Przedmieściu. Nowością jest inny układ ciała Jezusa. Nieprzypadkowo widać stopę Jezusa od strony podeszwy. To symboliczne przedstawienie jest ewokacją Męki Pańskiej. Nawiązuje do tzw. protoewangelii, czyli tekstu z Księgi Rodzaju, zapowiadającego zwycięstwo Potomka Niewiasty nad szatanem. „Ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” – mówi Bóg do szatana. Symboliczny jest także układ rąk Jezusa. Trzy złączone palce oznaczają Trójcę Świętą, zaś wyciągnięte połączone dwa palce naturę boską i ludzką. Takie same elementy układu dłoni mamy na innych Hodegetriach. Pierwowzór tej ikony znajduje się w Tychwinie pod Petersburgiem. Pochodzi on z tego samego czasu co obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Wedle tradycji Maryja objawiła w taki sposób w 1382 r. W Rosji jest tak samo znana jak u nas Madonna Częstochowska. Jeśli sięgamy po prototypy wschodnie, trzeba jeszcze wymienić jeden typ, którego pierwowzór zawędrował do Rzymu. Matka Boża zwana Rzymską, Śnieżną albo Salus Populi Romani, to ikona Matki Bożej prawdopodobnie z IX w. Znajduje się w Bazylice Santa Maria Magiore. Słynęła ona z wielkiego kultu w całym chrześcijaństwie i czczona jest do dziś. W Polsce znajduje się kilkaset wizerunków tego typu otaczanych kultem. W Warszawie do najbardziej znanych należy obraz z lewego ołtarza w kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Tego typu obrazy zaczęły się pojawiać w Polsce od końca XVI w. i początku XVII w. jako podkreślenie związku Kościoła ze stolicą w Rzymie. Kult Matki Bożej Śnieżnej rozwijał się niesłychanie szybko. Na wizerunku Maryja złożone ma ręce jedna na drugiej, Jezus zasiada na jej lewym ramieniu. Na maforionie, czyli szacie Maryi, widnieją trzy gwiazdki symbolizujące dziewictwo przed, w czasie i po poczęciu. W przypadku powyższych wizerunków ich właściwym autorem jest teolog. Malarz jedynie nadaje plastyczną wizję pewnej teologicznej koncepcji.
– Czy zawsze było tak, że artysta jedynie przenosił na swoje dzieło teologiczną koncepcję?
– Tak było m.in. w średniowieczu. Przyjrzyjmy się np. Matce Bożej Kamionkowskiej. Jest to najstarsza zachowana figurka Matki Bożej otaczana kultem w Warszawie, pochodząca jeszcze z XV w. Nazwa wskazuje nam, że pierwotnie znajdowała się na Kamionku. Dziś jest też na Pradze w kaplicy Domku Loretańskiego. Na wizerunku Jezus trzyma w ręku jabłko. Jak Ewa wręczając Adamowi owoc przyniosła grzech, tak tu Maryja, nowa Ewa wręcza nowemu Adamowi nowy owoc. Tym owocem jest odkupienie, ale również On sam, „błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus”. Maryja jest jednocześnie królową: trzyma w ręku berło, pod stopami ma księżyc, na głowie koronę. Ciekawe, że księżyc posiada maskę lunarną. Jest to maska kobieca, będąca symbolem Ewy. Częstym kontekstem tej rzeźby były promienie słoneczne, a więc widać tu nawiązanie do Madonny apokaliptycznej z 12. rozdziału św. Jana.
– W późniejszych wizerunkach Maryi z Dzieciątkiem więcej jest chyba elementów ludzkich a nie tylko teologicznych...
– Nie ma w nich już takiej hieratyczności jak w wizerunkach ikonicznych. Jest raczej pewna swoboda, Jezus zachowuje się jak małe dziecko, wyciągając rękę do matki, czule głaszcząc ją po policzku. Tak ukazuje to znana rzeźba Matki Bożej Passawskiej przy Krakowskim Przedmieściu. Rzeźba prezentuje styl barokowy. Jej pierwowzorem jest renesansowy obraz, znajdujący się w Passawie, miasteczku w Niemczech południowych przy granicy z Austrią. Autorem wizerunku jest niemiecki malarz XVI-wieczny, Cranach. Wizerunek dzięki cudom dokonującym się za jego pośrednictwem cieszył się dużym kultem w środkowej Europie. Architekt Belotti, w 1683 r. ufundował tę figurkę jako wotum z dwóch powodów: za ustanie zarazy w Warszawie oraz za zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem.
– Czasami Matka Boża przedstawiana jest bez Dzieciątka...
– Należy do nich m.in. przedstawienie Maryi w płaszczu opiekuńczym, tradycja sięgająca jeszcze średniowiecza. Płaszcz jest symbolem opieki, macierzyństwa i troski Maryi o cały Kościół. Taki wizerunek znajduje się u ojców jezuitów zaś jego pierwowzór jest we włoskiej Faency. Maryja namalowana w szeroko rozłożonym płaszczu, w ręku trzyma złamane strzały gniewu Bożego. Pokazany jest tu pośredniczący aspekt macierzyństwa Maryi, wyrażony zwłaszcza w kontrowersyjnych słowach pieśni „A kiedy ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy kto się do Matki uciecze”. Wizerunek rozpropagowali ojcowie pijarzy. W Polsce wizerunek znalazł się w kościele Pijarów, dzisiejszej katedrze polowej, gdzie został ukoronowany w 1651 r. Później trafił do kościoła Jezuitów, gdzie znajduje się do dzisiaj. Matka Boża Łaskawa z tegoż wizerunku została ogłoszona patronką Warszawy. Obraz ma również odpowiednik w postaci kopii rzeźbiarskiej.
– W Polsce bardzo dużo wizerunków Maryi było uroczyście koronowanych...
– Kiedy w Watykanie badałem archiwa, ze zdziwieniem i satysfakcją stwierdziłem, że Polska jest drugim krajem w Europie pod względem liczby koronowanych wizerunków. Przed nami są Włochy, a po nas Hiszpania i Cesarstwo Habsburskie. Koronacje miały początkowo charakter prywatny bądź odbywały się na prawie diecezjalnym. Natomiast w XVII w. w Rzymie upowszechniły się tzw. koronacje papieskie. Jako pierwszej koronę nałożono Matce Bożej z kościoła Santa Maria Maggiore. Poza Włochami pierwszą koronowaną Madonną w Europie była Matka Boża Częstochowska w 1717 r., a potem te z Trok, Kodnia, Sokala. W XVIII w. takich koronacji odbyło się dwadzieścia sześć. Potem zabory przerwały tradycję i wróciliśmy do niej dopiero po I wojnie światowej. Z koronowanych wizerunków w Warszawie większość przyjechała po wojnie z Kresów.
– Czy względy estetyczne miały jakikolwiek wpływ na kult poszczególnych wizerunków?
– Gdyby wierni kierowali się względami estetycznymi, najbardziej byśmy czcili Madonnę Rafaela albo Leonarda da Vinci. Tymczasem żadna z nich nie jest otaczana kultem. Na ogół czczone są wizerunki sięgające genezą znacznie wcześniejszych czasów. Ale są też późniejsze, czasami drugorzędne z punktu widzenia wartości artystycznych.
– Co zatem decyduje o rozwoju kultu tego, a nie innego wizerunku?
– Na to pytanie, na szczęście, nikt nie znalazł odpowiedzi. Miejsce spotkania łaski Bożej i wolności człowieka wychodzi poza kwestię materii sztuki. Dotyczy przestrzeni działania Boga, który posługując się wizerunkiem, może wzbudzać w człowieku określone reakcje. Niektóre obrazy wspaniałe artystycznie będziemy podziwiać tylko jako dzieła sztuki i nikt się przed nimi nie pomodli. Innym razem prosta ikona czy drewniana figurka stanie się przedmiotem kultu. Takie już są Boże drogi. Kult nie jest przecież konkursem piękności.

 

Kult to nie konkurs piękności
Irena Świerdzewska
NiedzielaNiedziela