Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

„...radio, to moje miejsce na ziemi”

Dziennikarka Polskiego Radia, aktorka, autorka adaptacji radiowych i reżyser słuchowisk.
W Redakcji Programów Katolickich zrealizowała m.in. cykl słuchowisk "Przyjąć Biblię taką, jaka jest". W radiowej Trójce zajmowała się publicystyką społeczną i kulturalną, szczególnie promocją literatury i popularyzacją nauki - "Zabawy Literackie" i "Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego". Przeprowadziła wywiady z : Umberto Eco, Normanem Daviesem, Henrykiem Grynbergiem i wielu innymi.
Autorka książki "Święty Ojciec - zwierzenia papieskiego fotografa Arturo Mari". Laureatka między innymi takich nagród, jak: : Mały Ikar, Wielki Rzym, Feniks. Obecnie prowadzi i realizuje w radiowej Dwójce cykl audycji "W obiektywie".

 

Merlin: Z Pani biografii dowiadujemy się, że ma Pani wykształcenie aktorskie. Czy pierwszy kontakt z radiem był przypadkowy, jak to się stało?
Hanna Maria Giza: Po ukończeniu warszawskiej PWST, zostałam zaangażowana do teatru Ateneum, gdzie zagrałam kilka dobrych ról. Współpracowałam z telewizją i Teatrem Polskiego Radia, gdzie najpierw grałam, a potem reżyserowałam słuchowiska.
Pracę w radiowym teatrze wspominam jako jeden z najmilszych epizodów w moim artystycznym życiu. To było sympatyczne miejsce i sympatyczni ludzi. Tak że radio poznawałam z różnych stron: aktorki, autorki adaptacji i reżysera, i wydawało mi się coraz bardziej interesujące. Cały czas jednak czegoś mi brakowało, czegoś szukałam. Myślę, że dojrzewałam do tego, żeby kontakt z widzem czy słuchaczem - od którego oddzielała mnie rampa, ekran, głośnik - zamienić na kontakt z człowiekiem, który być może czegoś potrzebuje.
Tak się złożyło, że w 1989 r. otrzymałam propozycję współpracy z Redakcją Programów Katolickich. Było to duże wyzwanie. Decyzję podjęłam błyskawicznie i tak się rozpoczęła moja praca w radiu. Teraz mogę z głębokim przekonaniem powiedzieć, że radio, to moje miejsce na ziemi.
Pracując w Redakcji Programów Katolickich, poza przygotowywaniem audycji literackich, zajmowałam się publicystyką, nagrywałam mnóstwo rozmów i tam zaczęłam prowadzić audycje kontaktowe, czyli "na żywo" z udziałem telefonicznym słuchaczy. I to było to! To był ten rodzaj kontaktu, który słuchaczom stwarzał pewną intymność pozwalającą na dzielenie się najbardziej osobistymi refleksjami na różne tematy, a mnie dawał poczucie, że mówię do tego jednego, jedynego człowieka, który do mnie dzwoni.
Później w Trójce prowadziłam nocne audycje w Trójce pod księżycem - to była wielka lekcja pokory, ponieważ zdarzały się telefony od osób znajdujących się w dramatycznych sytuacjach. Kilka razy udało mi się im pomóc.
Także w Trójce - 10 lat temu - powołałam do życia Klub ludzi ciekawych wszystkiego, który przeniosłam później do Dwójki, gdzie za mną przeszło wielu słuchaczy. To moje ukochane radiowe dziecko - audycja, w której spotykam się z ludźmi sztuki i nauki, aby rozmawiać o sprawach, o których współczesny człowiek nie ma prawa nie wiedzieć. A wszystko oparłam na stawianiu odwiecznych pytań: skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy.
Poszukując atrakcyjnej formy, starałam się wzbogacać treść, tak, aby przekonać słuchaczy - a przekonywałam uparcie - że warto wspólnie odkrywać świat zagłębiając się w przeszłość, próbując zrozumieć teraźniejszość i zaglądając w przyszłość. Dowody na to, że się nie pomyliłam, mam w postaci niezliczonej ilości listów i e-maili od słuchaczy. W końcu to polega na tym, żeby zadawać pytania nawet, jeśli nie otrzyma się satysfakcjonującej odpowiedzi. A ja lubię zadawać pytania.
M.: Rozmowy "W obiektywie" zaczynają się od Ryszarda Kapuścińskiego, a kończą na Zdzisławie Beksińskim.
Każda z osób jest inna, zaczynała w inny sposób karierę fotografa. Czy jest ktoś kogo Pani szczególnie ceni?
H.G.: Zanim powstała książka W obiektywie były - i na szczęście ciągle są - audycje W obiektywie w Radiowej Dwójce. Fotografia w Polsce jest niedoceniana, traktowana po macoszemu. Chciałoby się powiedzieć: "Cudze chwalicie, swego nie znacie..." ponieważ polscy fotograficy są bardzo cenieni i odnoszą sukcesy w świecie, gdzie fotografia traktowana jest jak sztuka, a ledwo zauważalni w Polsce. Mogłoby się wydawać, że fotografia to takie proste - pstryk i jest zdjęcie. Tymczasem fotografia, to cała filozofia. Rozmawiając z mistrzami polskiej fotografii odkryłam nieznany świat ludzi tak różnych, jak różne są ich fotografie. Ludzi wrażliwych, o bardzo silnych osobowościach, z których każdy inaczej postrzega rzeczywistość i świat i siebie w tym świecie. Myślę, że każdy z nich na własną rękę podejmuje wyzwanie rzucone przez Susan Sontag: "Ostateczna mądrość obrazu fotograficznego kryje się w stwierdzeniu: Oto powierzchnia. A teraz myślcie, a raczej czujcie to, co się za nią kryje. Pomyślcie, jaka musi być ta rzeczywistość..."
A przecież fotografia - to tylko fragment. Zawsze tylko fragment.
To czysta magia i niedostępny dla niewtajemniczonych świat. Wejście w ten świat, przekroczenie bram między wieloma rzeczywistościami wymaga szczególnej inicjacji, do której można być dopuszczonym - lub nie. Decydują o tym magowie, których moc skupiona jest wprawdzie w aparacie fotograficznym, ale dopiero ich wrażliwość nadaje impuls tworzeniu. Wtedy powstają światy, które są, które były i te, które dopiero się przeczuwa.
Bardzo cenię tych magów i cenię sobie rozmowy z nimi. Książka zawiera tylko 24 wywiady, w sumie jest ich ponad 80. Mam nadzieję, że wszystkie kiedyś zostaną opublikowane.
M.:Który pisarz bądź pisarze są Pani bliscy?
H.G.:Nie wiem, czy można ich nazwać pisarzami, może raczej redaktorami.
Wszyscy pracowali nad jedną Księgą, w której zawiera się wszystko. Tą Księgą jest Biblia, do której wracam ciągle i odnajduję to, czego szukam.
A do czytania zawsze polecam reportaż. Polski reportaż jest rewelacyjny i bezkonkurencyjny. A więc najpierw i przede wszystkim Ryszard Kapuściński - mistrz nad mistrzami. Polecam czytać go od początku do końca i jeszcze raz od początku. Kapuściński opowiada świat, a Hanna Krall opowiada człowieka. A przecież jest jeszcze Wojciech Jagielski i Wojciech Tochman.
Literatura faktu i książka historyczna - np. Sprawa honoru Stanley'a Cloud'a i Lynne Olson czy Gułag Anne Applebaum albo Powstanie 44 Normana Daviesa. Coraz mniej czytam beletrystyki, ale ostatnio z wielkim wzruszeniem rzeczytałam piękną i mądrą książkę Oskar i Pani Róża - Erica-Emmanuela Schmitta. Często wracam do poezji Zbigniew Herberta. Acha, zapomniałam o Lemie. Oczywiście Stanisław Lem.
M.: Czego najchętniej Pani słucha?
H.G.: Chopina. I Mozarta. Lubię też jazz, szczególnie polski jazz, ponieważ jest najlepszy na świecie - Krzysztofa Komedę, Leszka Możdżera, Michała Urbaniaka, Urszulę Dudziak, Tomasza Stańko, Adama Makowicza. Lubię też Kuryłowicza i Wandę Warską. Moim zdaniem mamy fantastycznych jazzmanów.
M.:A film?
H.G.:Coraz mniej mam czasu na kino, ubolewam nad tym.
Jeżeli chodzi o polskie kino to - Andrzej Wajda, Krzysztof Zanussi i Krzysztof Kieślowski. Absolutni mistrzowie kina. Krzysztof Krauze.
Zawsze z przyjemnością wracam do klasyki filmowej: Fellini - La strada, Rzym, Osiem i pół, drugi po Solaria film A. Tarkowskiego nawiązujący do poetyki science fiction - Stalker, czy Pies andaluzyjski, Viridiana, Dyskretny urok burżuazji - Luisa Bunuela i już blisko stąd do Porozmawiaj z nią, Złe wychowanie Pedro Almodovar'a.
Wielkie wrażenie zrobił na mnie film Pasja Mela Gibsona - film porażający autentyzmem, realizmem, wręcz naturalizmem. Po obejrzeniu którego chce się zapytać, czy są granice ludzkiej wytrzymałości.
M.: Jaki powinien być dobry dziennikarz radiowy, a jaki telewizyjny?
H.G.: Dziennikarstwo jest formą komunikowania. Każdy dziennikarz niezależnie od tego, gdzie pracuje powinien starać się być dobrym dziennikarzem, to znaczy dobrze komunikować.
Mnie obowiązuje Dziesięć przykazań dziennikarza, ponieważ uważam, że dziennikarstwo, to służba:

1. prawda
2. obiektywizm
3. rozdzielenie faktów od opinii i komentarzy
4. uczciwość
5. szacunek i tolerancja
6. dobro odbiorcy
7. wolność słowa i odpowiedzialność
8. umiejętność przewidywania konsekwencji
9. tajemnica zawodowa
10. w jednym jedynym przypadku wolno skorzystać ze statusu i pozycji dziennikarza - ratowania czy pomocy drugiemu człowiekowi

Warsztat dziennikarza, to słuch, wzrok i rozum - w przypadku dziennikarzy śledczych i politycznych należy dodać jeszcze węch. Czyli zmysły i rozum.
Leopold Unger mawiał, że "Dziennikarstwo, to zawód i powołanie, rzemiosło i sztuka, doświadczenie i talent, wiedza i intuicja. I sceptycyzm, a nawet nieufność wobec wszelkich prób ideologicznego ratowania ludzkości".
Cała reszta - to konsekwencja.
M.: A co sądzi Pani o młodych dziennikarzach? Czy koniecznie trzeba kończyć dziennikarstwo, czy tego zawodu można nauczyć się wyłącznie w praktyce?
H.G.: Dziennikarz musi być człowiekiem wykształconym. Jaki zrobi użytek z ukończonych studiów - to jego sprawa, ale musi mieć świadomość, że na dyplomie ukończenia uczelni się nie kończy. Dziennikarstwo, to właściwie nieustanne dokształcanie, a warsztat zdobywa się w biegu.
Trzeba mieć w sobie dużo pokory, ciekawości świata, wrażliwości, cierpliwości, ale i odwagi - wtedy jest szansa na sukces w tym zawodzie.
Trzeba mieć także świadomość, że dziennikarze, to potencjalni zawałowcy, ponieważ prowadzą życie na wysokich obrotach, a stres jest ich najwierniejszym druhem.
M.: Jakie nasuwają się Pani refleksje na temat dzisiejszego aktorstwa?
H.G.: Szczerze? Często nie rozumiem, co oni mówią. Odnoszę wrażenie, że na egzaminach wstępnych do Akademii Teatralnej szczególnie wysoko punktuje się tych z najgorszą dykcją. Co mi po tym, że młody aktor jest ekspresyjny, kiedy nie mogę zrozumieć, czego ta ekspresja dotyczy?
Słucham młodych aktorów czytających fragmenty jakiejś prozy i z przerażeniem stwierdzam, że nie rozumieją tekstu, który czytają.
Nie chciałabym generalizować, są oczywiście utalentowani młodzi ludzie w tym zawodzie, ale jakoś bardziej widać i niestety słychać tych, do których mam zastrzeżenia.
M.: Czym jest radio w życiu człowieka, a czym jest telewizja?
H.G.: Telewizja jest synonimem kultury obrazkowej. Kiedyś słuchano przede wszystkim radia, bo ono było głównym medium komunikującym ze światem.
Ludzie byli chyba wówczas duchowo bogatsi. Mieli czas na przemyślenia i refleksje. Teraz dostają gotowy obrazek i komentarz. Nie muszą myśleć. Mają wierzyć. A ponieważ żyjemy coraz szybciej - coraz więcej obrazków i narzuconych komentarzy i coraz mniej czasu, żeby je zweryfikować.
Wszechpotężne stało się inne medium elektroniczne - Internet, który jest nie tylko dostarczycielem szybkich informacji, ale także gigantycznym śmietnikiem, z którego samotny - coraz bardziej samotny - człowiek próbuje wyłuskać prawdę. Samotność jest coraz bardziej przejmującym problemem XXI wieku.
M.: Dziękuje bardzo za rozmowę.
 

 

„...radio, to moje miejsce na ziemi”
MerlinMerlin