Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

„Być odkrywcą”

Wywiad z Hanną Marią Gizą, autorką Klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego w radiowej Trójce
Monika Kuc: Jak powstał Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego?
Hanna Maria Giza: Audycja powstała w 1995 roku. Zawsze byłam ciekawa wszystkiego i nie wątpiłam, że skoro mnie coś interesuje, to z pewnością innych także. Tyle tajemnic można odkryć na ścieżkach nauki. Wyszłam od najprostszego pomysłu, odwiecznych pytań, które sobie zadaje człowiek: Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?

 

Tak otworzył się wachlarz tematów humanistycznych i naukowych. I zaczęły się spotkania z fascynującymi ludźmi: pisarzami, filozofami, historykami, astronomami, archeologami, fizykami, genetykami, matematykami... Za każdym razem czuję się niczym odkrywca.
Jak znajduje Pani atrakcyjną formę dla tej audycji?
Szukam sposobów na przystępne przekazanie często trudnych tematów. Radio to magiczny teatr wyobraźni. Trzeba więc znaleźć specjalny, barwny język, który zapadnie w pamięć i otworzy wyobraźnię.
Chętnie sięgam po żart i anegdotę. Np. całą historię Polski opowiedzieliśmy z zaproszonymi historykami w dwuletnim cyklu pod tytułem "Przez dziurkę od klucza do królewskiej alkowy". Trudno sobie wbijać do głowy suche daty, fakty, statuty i rozporządzenia. Wydarzenia łatwiej zapamiętywać poprzez dykteryjki i anegdoty. Rozmawialiśmy więc o kobietach polskich władców: żonach, kochankach, konkubinach, nałożnicach. I to był doskonały pretekst, żeby poruszyć wiele innych ważnych spraw.
Niejednokrotnie już sam temat bywa atrakcyjny, jak niedawno w "Grze o Nobla" przypominającej kontrowersje wokół tej nagrody. Ze zdumieniem usłyszałam w niej, że w 1939 roku do pokojowej nagrody Nobla kandydował Hitler!
Te rewelacje zostały ujawnione rok czy dwa lata temu, bo w pewnych sprawach szwedzcy Akademicy zachowują tajemnice. Trudno powiedzieć, czy tę kandydaturę traktować jako przejaw nieświadomości, czy gry politycznej. Do Nagrody Nobla można zgłaszać dowolnych kandydatów i dopiero potem Komitet Noblowski dokonuje selekcji. I spośród tych wytypowanych Akademia Królewska wybiera laureata. Ostatecznie Pokojowej Nagrody Nobla w 1939 roku nie przyznano.
Bulwersującym przypadkiem była w 1949 roku Nagroda Nobla w dziedzinie medycyny dla Antonio Moniza za zastosowanie w psychiatrii lobotomii, która nieodwracalnie niszczyła osobowość chorego. Wstrząsający opis tych praktyk znamy z "Lotu nad kukułczym gniazdem".
To było kompletne nieporozumienie. I takich pomyłek lub decyzji może mniej drastycznych, lecz również dyskusyjnych można podać więcej. Np. dlaczego literackiej Nagrody Nobla nie dostał ani Joyce, ani Proust - filary literatury XX wieku, a dostał Dario Fo.
Skąd się biorą tematy?
Wybieram je sama, chociaż w pewnym stopniu inspiruję się też sugestiami słuchaczy i literaturą. Wcześniej jedną audycję w miesiącu sponsorowało wydawnictwo Prószyńskiego i wówczas często odwoływałam się do ciekawej serii "Na ścieżkach nauki". Teraz Klub sponsoruje PWN i jego wydawnictwa ułatwiają mi przygotowanie programu. PWN redaguje także naszą klubową stronę internetową.
Ta współpraca umożliwiła wyjście z klubem poza studio Trójki. Zawsze dobrze się czułam oko w oko z publicznością. Od dawna wędruję z mikrofonem - i ekipą obsługującą wóz satelitarny - wszędzie tam, gdzie słuchacze Trójki, czyli ludzie ciekawi wszystkiego, chcieliby być. W ten sposób powstał cykl audycji "Cesarskim szlakiem" z okazji 1000-lecia zjazdu gnieźnieńskiego. Prowadziłam programy z muzeów, zamków, nekropolii polskich monarchów. Bardzo lubię tę wędrującą formę audycji, a i słuchacze się o nią dopominają.
Pani zainteresowania - zwłaszcza literackie - wykraczają poza audycje KLCW.
Tak. Niedawno w dokumentalnym cyklu p.t. "Ostatnie lato w Maisons-Laffitte" zawarłam rozmowy z Jerzym Giedroyciem, które przeprowadziłam w sierpniu 2000 r., na miesiąc przed śmiercią Redaktora. To chyba ostatni wywiad, jakiego w ogóle udzielił.
Podczas pobytu w Maisons-Laffitte udało mi się namówić na wywiad także panią Zofię Hertz. Redaktor i pani Zofia byli zatroskani sytuacją Funduszu Wspierania Niezależnej Kultury i Nauki stworzonej przez Giedroycia. Przygotowuję na ten temat audycję. Ich dzieło powinno być kontynuowane.
Jak się zaczęła Pani przygoda z radiem? Była Pani aktorką...
I to chyba niezłą. Kiedy tak patrzę na siebie z perspektywy, jak na obcą osobę, to myślę, że coś w tym zawodzie zrobiłam. Miałam trochę dobrych ról w Teatrze Ateneum - w "Biesach", "Mewie", "Kuchni", "Hyde Parku", "Balu manekinów", "Ameryce" Kafki i w filmie - w "Kaszebe" Ryszarda Bera czy "We dwoje" Kazimierza Karabasza. Bardzo dużo grałam też w Teatrze Polskiego Radia. To był azyl, gdzie każdy czuł się bezpiecznie, wszyscy sobie pomagali. A potem zrezygnowałam z aktorstwa.
Dlaczego?
Chciałam czegoś więcej. Potrzebowałam bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Nie przez rampę teatralną czy ekran filmowy. Zresztą przez parę lat pisałam adaptacje dla Teatru Polskiego Radia i reżyserowałam słuchowiska i wiedziałam już, że aktorstwo mi nie wystarczy. I wtedy właśnie nadarzyła się okazja "miękkiego" wejścia w radio. W 1989 r. powstała Redakcja Programów Katolickich, a mnie zaproponowano czytanie serwisów, przygotowywanie magazynów i prowadzenie programów na żywo. I tak stałam się dziennikarką.
To, z czego jestem dumna, to cykl audycji biblijnych "Przyjąć Biblię taką, jaka ona jest", w których wystąpili m.in. Gustaw Holoubek i Andrzej Szczepkowski. Towarzyszyły im rozmowy z biblistami: prof. Anną Świderkówną, ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, ks. prof. Julianem Warzechą. Po trzech latach przeszłam do Trójki.
A co takiego fascynującego jest w nauce?
Przede wszystkim to, że ciągle stawia się pytania, nawet jeśli nie znajduje się odpowiedzi. Ale poszerza się możliwości człowieka w poznawaniu świata. Jego dociekliwość uchyla coraz większego rąbka tajemnicy. Człowiek dotyka i wchodzi coraz głębiej w sprawy, które kiedyś były tabu, które sam sytuował za nieprzekraczalną granicą. To wszystko wciąga jak czarna dziura.
Sukces Klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego opiera się przede wszystkim na gościach. To fantastyczni popularyzatorzy nauki. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jakich mamy znakomitych naukowców. Ich pasja udziela się słuchaczom. Potem młodzi ludzie piszą i dzwonią do nas, że chcą iść w ich ślady, chociaż wiadomo, że nauka nie jest u nas najlepiej traktowana.
Gośćmi KLCW byli najwybitniejsi polscy i zagraniczni specjaliści oraz twórcy, m.in.: Umberto Eco, Aleksander Wolszczan, Magdalena Fikus, Henryk Samsonowicz, Maria Janion, Ryszard Kapuściński, Henryk Grynberg i Stanisław Lem.
A jak zostać członkiem Klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego?
Klub liczy ponad 3 tys. osób. Nasi słuchacze nazywają go najbardziej elitarnym klubem na świecie, bo studenci i uczniowie należą do niego obok profesorów. Żeby zostać jego członkiem i dostać klubowy znaczek, wystarczy wysłać zgłoszenie listem lub mailem.

 

„Być odkrywcą”
Monika Kuc
Polskie Radio Program 3