Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Chrześcijanie! Podnieście swe głowy!

Z Rosą Alberoni autorką książki „Wygnać Chrystusa”
rozmawiała Dorota Kołodziejczyk

Jaki był najważniejszy powód napisania książki „Wygnać Chrystusa”?
To było wezwanie i powołanie, podobne do tego, czego doświadczają osoby zakonne. Wciąż były we mnie obecne pytania, na które nie miałam odpowiedzi: Dlaczego doszliśmy do tej sytuacji, w której się znajdujemy? Dlaczego przez ostatnie lata ateiści stali się tak bardzo dumni z tego, że są ateistami? Dlaczego tyle osób zaczęło mówić o sobie, że są osobami świeckimi?
 

Z Rosą Alberoni autorką książki „Wygnać Chrystusa”
rozmawiała Dorota Kołodziejczyk

Jaki był najważniejszy powód napisania książki „Wygnać Chrystusa”?
To było wezwanie i powołanie, podobne do tego, czego doświadczają osoby zakonne. Wciąż były we mnie obecne pytania, na które nie miałam odpowiedzi: Dlaczego doszliśmy do tej sytuacji, w której się znajdujemy? Dlaczego przez ostatnie lata ateiści stali się tak bardzo dumni z tego, że są ateistami? Dlaczego tyle osób zaczęło mówić o sobie, że są osobami świeckimi?
Znalazłam odpowiedź czytając ostatnią książkę Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość”. Jest tam takie zdanie, które otworzyło mi zamknięte do tej pory drzwi, to znaczy uświadomiło mi prawdziwy korzeń antychrześcijańskiego podejścia, jakie obserwujemy współcześnie. To jest zdanie na temat filozofii Kartezjusza. Przed Kartezjuszem dominował pogląd, że na pierwszym miejscu jest byt, czyli najpierw „jestem” a potem „myślę”. Najpierw jest Bóg, Stwórca wszelkiego stworzenia, również „mnie”, a potem dopiero ja, istota, która może myśleć.
Co zrobił Kartezjusz? Wykorzystał nasz egocentryzm i odwrócił radykalnie pogląd „Jestem więc myślę”, zmieniając sposób rozumowania, filozofowania według schematu „myślę, więc jestem”. Przyjęliśmy to zdanie z zachwytem, nie zdając sobie sprawy z zawartej w nim trucizny. Myślenie zakłada umiejętność krytycznej oceny rzeczywistości, umiejętność rozumowania, rozmyślania. Zaś według Kartezjusza, to myśl stwarza wszystko. Myśl jest pierwotna i pozwala na zaistnienie rzeczy, również ludzi. Kartezjusz postawił w centrum wszechświata ludzką myśl i wyrzucił Boga. To absolutne odwrócenie całego dotychczasowego porządku postrzegania świata, ponieważ zgodnie z tym, co powiedział Kartezjusz, człowiek istnieje o tyle, o ile zostanie pomyślany. Ale w chwili, kiedy jakiś dyktator pomyśli, że ktoś mógłby przestać istnieć, to ma prawo go unicestwić, wsadzić do więzienia. To wszystko uświadomił mi Jan Paweł II. Tak naprawdę jedna linijka pozwoliła mi spojrzeć na historię naszej cywilizacji w nowym świetle.
Przy lekturze Pani książki nasunęło mi się pewne porównanie. W Polsce popularne jest określenie „przewrót kopernikański”. Pani opisuje zmianę, którą można nazwać „przewrotem kartezjańskim”.
W tych przewrotach jest pewne podobieństwo. Rewolucja kopernikańska postawiła w centrum wszechświata słońce, które stwarza pole grawitacji. Słońce w tym układzie można by porównać do Boga, wokół którego wszystko się koncentruje, całe stworzenie, również ludzie, którzy są realni, prawdziwi, ale są tymi satelitami krążącymi wokół swojego słońca.
Co zrobili francuscy jakobini? Bardzo szybko zrozumieli myśl Kartezjusza i pozbyli się Boga, wyrzucili Go poza nawias pozbawiając tym samym historię boskiej obecności. Dyktatorzy zawsze stawiają siebie na miejscu Boga.
Również Rousseau, szczególnie w swoim dziele „Umowa społeczna”, zrobił to samo: opisał świat w którym Bóg nie jest potrzebny. Dobry dzikus, o którym pisał, został stworzony przez naturę. Rousseau jest uznawany za ojca państwa totalitarnego, ponieważ system, który opisuje w „Umowie społecznej” jest charakterystyczny dla państwa totalitarnego.
Według Rousseau i jakobinów państwo możemy porównać do wielkiego budynku, w którym oni tworzą nisze, takie małe mieszkanka i do nich dopasowują człowieka. W tym momencie traktują człowieka nie jako istotę realną, ale jako wytwór myśli, jak słowo, z którym można zrobić wszystko. To słowo można przekręcić, przekształcić jego znaczenie. Od tej pory jakobini, którzy potraktowali człowieka jako przedmiot, mogą z nim zrobić wszystko co chcą: ściąć głowę, wyeliminować, unicestwić.
Tę samą koncepcję człowieka jako przedmiotu, z którym można zrobić wszystko kontynuował Karol Marks. Można powiedzieć, że Karol Marks i komunizm był taką druga maską przywdzianą wcześniej przez jakobinów. Nie była to ostatnia maska, kolejną był nazizm. Najpierw odrzucono Boga, a potem zaczęto niszczyć tych, którzy nie potrafili się dostosować do systemu.
W naszych czasach pojawia się kolejna maska, tym razem przywdziewana przez pacyfistów, ruchy ekologiczne, ruchy związane z ochroną praw zwierząt. Ci ludzie wychodzą na ulice, manifestują, rozbijają szyby samochodów, witryn sklepowych. Tę maskę trudno rozpoznać, gdyż ma miłą twarz. Podobnie jak maska relatywizmu.
Jest jeszcze kolejna maska, pod którą pojawiają się znowu jakobini – maska inkwizytora, śledczego. We Włoszech coraz więcej osób „tropi” dziś księży, szkoły katolickie, czy księży zajmujący się pracą z prostytutkami i oskarżają ich o wykorzystywanie dzieci. Robią to tylko po to, by wyeliminować katolicką szkołę, zaangażowanego księdza. Atakują Kościół, ale nie w sposób bezpośredni, nie jest to atak frontalny. Robią to w sposób zawoalowany, właśnie poprzez atak na księdza, który zajmuje się narkomanami, czy nauczycielkę religii w szkole.
W każdym razie, bez względu na to, jakim sposobem by się posługiwali, my musimy być bardzo czujni, dlatego, że cel tych ludzi jest zawsze jeden i ten sam. Jest to atak na cywilizację chrześcijańską, atak na Chrystusa. Próba zastąpienia cywilizacji Boga cywilizacją ateistyczną.
Opowiem Pani, co się ostatnio działo w Rzymie. Pan Nella – członek partii radykalnej - zorganizował na Placu św. Piotra manifestację przeciwko karze śmierci w Stanach Zjednoczonych, oczekując komentarza Papieża. Benedykt XVI nic nie powiedział. A ja się pytam: jak papież mógł powiedzieć cokolwiek takiemu człowiekowi, który parę tygodni wcześniej zorganizował wielką batalię we włoskiej telewizji za eutanazją, za aborcją, nazywając je aktem miłości?
Dość często zadaję sobie pytanie, gdzie jest granica między dostrzeżeniem godności człowieka – tak jak to robił Jan Paweł II – a stawianiem człowieka w centrum wszechświata?
Nie możemy mówić o godności człowieka, jeżeli nie powrócimy do koncepcji, która stawia człowieka w centrum, jako istotę świętą. Godność człowieka wiąże się z faktem, że został stworzony przez Boga i z tego wynika, że jego życie jest święte. Inni natomiast mówią, że zależność od Boga to rodzaj monarchii. A przecież Bóg nie zniewala nas w żaden sposób. On daje nam wolna wolę. Ateiści w tym momencie mówią: „bardzo dobrze”, ale oni chcą wolności, po to, by dokonywać aborcji, eutanazji. W tych kwestiach nie chcę Boga i „zależności”. Pytanie „gdzie jest Bóg?” pada z ich ust dopiero, kiedy ktoś umiera z przedawkowania narkotyków, ginie nagle w tragicznym wypadku. A przecież Bóg nie jest baby sister.
Mówiąc o wolności warto zwrócić uwagę, że w naszych czasach nie mówi się już o wolnej woli – tylko wolność. Musimy jednak pamiętać skąd ją mamy. Powinniśmy wrócić do używania terminu wolna wola, a nie wolność. Mamy wolną wolę, w ramach której możemy czynić dobro sobie nawzajem, być braćmi. Natomiast jesteśmy odpowiedzialni za takie chwile, w których czynimy sobie nawzajem zło.
Gdybym miała streścić swoją książkę, to powiedziałabym, że jest w niej zawarte również przesłanie dla osób niewierzących: by były bardzo uważne i ostrożne, kiedy słyszą kogoś, który mówi, że Boga trzeba wyeliminować. Ludzi, którzy to mówią, chcą zniszczyć naszą cywilizację, z której wszyscy się wywodzimy.
W książce zamieszczam apel: „Chrześcijanie podnieście głowy! Brońmy naszej tożsamości! Bądźmy czujni i nie dajmy się oszukać!”. Drzewo cywilizacji chrześcijańskiej wyrasta z trzech korzeni: cywilizacji judaistycznej, greckiej i rzymskiej. Ta cywilizacja ma 2000 lat. Nie pozwólmy zburzyć tego, co tworzyło się przez pokolenia.
Chcę też sprecyzować, kogo mam na myśli mówiąc chrześcijanie. Dla mnie chrześcijanie to ludzie wierzący, wątpiący, a nawet ateiści.

Rozmowę tłumaczyła Anna Żdżarska

Wywiad ze strony internetowej Gloria24.pl
http://www.gloria24.pl/c_index.php?akcja=wypowiedzi&iWypId=65
 

Chrześcijanie! Podnieście swe głowy!
Gloria24