Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Tadeusz Rolke

HANNA MARIA GIZA: Powiedział pan w 1990 roku: „Wracając ze Lwowa, musiałem spędzić
kilka godzin w Przemyślu. Poszedłem do księgarni i kupiłem Opowieści chasydów Martina Bubera. Trzy lata później znalazłem się w miasteczku Bełz, gdzie wykonałem pierwsze fotografie”. Potem wyruszył pan w drogę z aparatem fotograficznym, mając w garści notatnik z wypisanymi nazwami miasteczek, których już właściwie nie ma, i nazwiskami, które nie istnieją. Czy to właśnie był początek tego, co zaowocowało wystawą Tu byliśmy. Chasydzi w Żydowskim Instytucie Historycznym?
TADEUSZ ROLKE: Tak, właśnie ta książka Martina Bubera stała się moją Biblią i przewodnikiem. Stamtąd czerpałem nazwy miejscowości i oczywiście towarzyszące im nazwiska cadyków.
HANNA MARIA GIZA: Ale cóż pan fotografował, panie Tadeuszu? Miasteczek nie ma, ludzi nie ma. Pozostał tylko smutek, nawet nie wszędzie pamięć.
TADEUSZ ROLKE: Hm… No, dla mnie te miasteczka nadal istnieją. Ja wybieram takie miejsca, które – gdyby się nie rozsypały – wyglądałyby tak jak w 1939 roku albo nawet nadal wyglądają jak w 1939 roku, jeśli nie zdążyły się rozsypać. To moje subiektywne patrzenie. Nie ma to nic wspólnego z obiektywną dokumentacją miejsc religijnych, kultowych lub jakichkolwiek innych. Przy okazji robię też jednak zdjęcia, które mają wyłącznie wartość dokumentalną. Na przykład zasięgam informacji u miejscowych ludzi i wtedy okazuje się, że te parterowe mury były kiedyś synagogą, a teraz na piętrze ktoś dobudowuje sklep z elektroniką. Wtedy robię zdjęcie, ponieważ takie miejsce trzeba udokumentować, i to należy do mojego obowiązku.
HANNA MARIA GIZA: Fotografuje pan strzępy czasu, który się zatrzymał.
TADEUSZ ROLKE: Ładnie to pani powiedziała. Tak, strzępy czasu. Chciałbym przypomnieć wszystkim, kto tu mieszkał i co się z tymi ludźmi stało. Młodzież w ogóle nie wie, w jakim miejscu się urodziła. Ogromnie mi zależy na tym, żeby na moje wystawy przychodzili młodzi ludzie. Tutaj na przykład jest synagoga.
HANNA MARIA GIZA: Czy to na pewno jest synagoga? To przecież ruiny!
TADEUSZ ROLKE: Tak, to nie ma nic wspólnego z synagogą: to tylko brama i wnętrze jakiejś szopy.
HANNA MARIA GIZA: Brama pięknie pocięta światłem.
TADEUSZ ROLKE: No, takie właśnie było tam światło i ja to zauważyłem.
HANNA MARIA GIZA: Drzwi, które wychodzą z tej bramy, to są drzwi w aureoli światła, jak gdyby oddzielone od reszty fragmentów architektury. Nierealne drzwi zawieszone w realnej przestrzeni.
TADEUSZ ROLKE: Ale dla mnie to jest miejsce, gdzie żyli, byli, mieszkali i chodzili ludzie. I to mi wystarcza, bo to jest Stare Miasto w Lublinie. Jak wiadomo, w Lublinie ogromny procent mieszkańców stanowili Żydzi, i dla mnie to jest świadectwo ich istnienia. Albo weźmy sień w bardzo ważnym dla historii ruchu chasydzkiego miasteczku Przysucha. Światło, które gdzieś tam z tyłu przenika, to jest już sprawa interpretacji. Ale to są konkretne miejsca, i to mnie interesuje pod względem fotograficznym. Tłumaczę tę rzeczywistość, te wybrane miejsca na język fotografii.
HANNA MARIA GIZA: Tak pan tajemniczo zawiesił głos, mówiąc o świetle w tej sieni. Uśmiechnął się pan. Czy to pan zainstalował to światło, czy ono samo tam się pojawiło?
TADEUSZ ROLKE: Nie, ja nie aranżuję zdjęć. Na całej wystawie jest tylko jedno zdjęcie, przy którym doszło do mojej interwencji w operowaniu światłem. To po prostu prześwit w rozsypującej się budowli, który prowadzi na podwórko. Stwarza to głębię i daje pewną nadzieję w tym smutku. Wiele osób uważać te zdjęcia za smutne. Ja nie.
HANNA MARIA GIZA: Światłem nie tylko buduje pan nastrój, ale też go współtworzy. Na tym zdjęciu widzę resztki studzienki i napis. Co to mogło być?
TADEUSZ ROLKE: Tu zrobiłem wyjątek od reguły, zazwyczaj unikam współczesnych atrybutów. Po prostu ktoś napisał nad tą studzienką „Hell”.
HANNA MARIA GIZA: A to słowo znaczy…
TADEUSZ ROLKE: Piekło.
HANNA MARIA GIZA: A ta kamienna droga?
TADEUSZ ROLKE: To droga pod cmentarzem żydowskim w Lublinie, na którym leży wielki cadyk Widzący, nazywany Widzącym z Lublina. A tu jest słynne, owiane legendą, miasteczko Bełz na Ukrainie.

 


HANNA MARIA GIZA: Pamięta pan tę niesamowicie smutną piosenkę Osieckiej? Czy ten drewniany budynek z bardzo dziwną ośmiokątną wieżyczką sfotografował pan w Bełzie?
TADEUSZ ROLKE: Ten budynek znajduje się w miejscowości Kock, bardzo ważnym ośrodku ruchu chasydzkiego. Nazywają go pałacem cadyka.
HANNA MARIA GIZA: I stary cmentarz żydowski. A macewy całkiem nowe.
TADEUSZ ROLKE: Tak, dlatego tego zdjęcia nie ma na wystawie. Ja w zasadzie nie fotografowałem cmentarzy, a jeśli tak robiłem, to dla celów dokumentalnych. Na wystawie jest jedno zdjęcie cmentarza ze względu na wagę tego miejsca, ponieważ chodzi tu o miejscowość Międzybóż, gdzie pochowany jest uznany za twórcę ruchu chasydzkiego cadyk Baal Szem Tow.
HANNA MARIA GIZA: Wśród pana zdjęć znalazłam też takie, na którym widnieje fragment jakiejś chałupy i koń w zaprzęgu. Właściwie nie koń, tylko sam jego łeb. Pamięta pan jedno z pierwszych swoich zdjęć, zrobione podczas wojny na jakiejś warszawskiej ulicy? Te dwa zdjęcia układają mi się w całość. Pomyślałam, że to jest brakująca część tamtego wojennego zdjęcia. Jakby klamrą zamknął pan ten czas fotografowania.
TADEUSZ ROLKE: Cieszy mnie, że ma pani tego typu skojarzenia, oglądając zdjęcie zrobione w Izbicy w rejonie lubelskim. Druga fotografia, o której pani wspomina, to by
może jedno z pierwszych zdjęć o cechach informacji dziennikarskiej. Ponieważ początkujący fotograf zaczyna zazwyczaj od robienia zdjęć swoim najbliższym, więc ja również od tego zacząłem. Ale od razu też usiłowałem utrwalić pejzaż. To zdjęcie zrobiłem dość nieporadnie, obciąłem koniowi łeb, ale została dodatkowa informacja – ktoś myje okna.
HANNA MARIA GIZA: Fabularne zdjęcie, które opowiada jakąś historię.
TADEUSZ ROLKE: Tak.
HANNA MARIA GIZA: Dlaczego pan zaczął fotografować?
TADEUSZ ROLKE: Nie wiem. Dużą rolę odegrały tu niemieckie pisma z czasu wojny, ilustrowane bardzo dobrymi fotografiami. Kupowaliśmy z bratem te pisma, zresztą wbrew wszelkim regułom bojkotu okupanta, i oglądaliśmy zdjęcia. Czarnobiałe, doskonałe fotografie. Byłem pod ich wrażeniem. Jeszcze nie ująłem tego w słowa: „ja też bym tak chciał”. Ale zapewne już coś takiego we mnie tkwiło.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich fotografów.


Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz malarstwa. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.


Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

Tadeusz Rolke
zaslepka_foto.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii

Jaka jest wymowa fotografii? Jej pierwotny sens? Jest nim światło. Wyczucie chwili. Kontekst ruchu zatrzymany w kadrze.

 

Moje prywatne rozmowy z mistrzami obiektywu to coś znacznie więcej niż podręcznik. To opowieść o czystym medium, poprzez które świat zewnętrzny kontaktuje się z duchem artysty, a duch artysty z tym, co widzialne, namacalne, zmysłowe.


Teraz w Państwa domowej kolekcji! Seria “Artyści mówią”.