Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Ryszard Kapuściński

HANNA MARIA GIZA: Dla mnie – ja nie fotografuję – słowo „fotografia” brzmi jak zaklęcie magiczne. Co to naprawdę znaczy „fotografować”?
RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Fotografować to przede wszystkim utrwalać. Rzeczywistość, która nas otacza. Ludzi, których twarze chcemy zachować. Pejzaże, które chcemy uwiecznić. I wydarzenia, których jesteśmy świadkami. A także całe skomplikowane życie wraz z jego złożoną obyczajowością. Fotografować wszystko. Wszystko, co jest żywe i martwe, żeby po prostu utrwalać, zatrzymywać.

 


HANNA MARIA GIZA: A co to znaczy „dobre zdjęcie”? Czasami oglądamy pięknie wydane albumy fotograficzne i mówimy: „Och, jakie dobre zdjęcie! Jakież to piękne zdjęcie!”. Na czym to polega, że są zdjęcia dobre, gorsze i zupełnie do niczego?
RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: No, tych do niczego jest najwięcej. Tych gorszych też bardzo dużo. A dobrych zdjęć jest o wiele, wiele mniej. Jak wspomniałem, każde fotografowanie jest wyborem, dokonywanym ze względu na temat i walory artystyczne. Te dwie rzeczy stanowią podstawę dobrej fotografii, a są różne jej rodzaje. Niektóre zdjęcia to zwykłe pamiątki rodzinne i tych jest dzisiaj najwięcej, inne znowu – i tych również jest bardzo dużo – to po prostu pamiątki z podróży turystycznej. Poza tym istnieje też fotografia naukowa. Ale ja mówię o dwóch rodzajach fotografii opartych na różnych kryteriach. Jeden z nich to fotografia informacyjna, kiedy po prostu fotografujemy jakieś zdarzenie, chcemy zdać z niego relację – to jest praca fotoreporterów. A prócz tego istnieje także fotografia ambitna, artystyczna, kiedy wyboru tematu dokonuje sam fotografik. Oczywiście wielkich fotografików jest równie mało, jak wielkich malarzy. Zdjęcie dobrego, utalentowanego fotografika od razu rozpoznamy po sposobie ujęcia tego fragmentu rzeczywistości, który chce on nam pokazać. Jego wrażliwość, jego talent, jego oko przekazują nam jego wizję konkretnego zdarzenia. O poziomie fotografii decyduje również jej strona techniczna. Przede wszystkim bardzo ważna jest jakość sprzętu, jakość materiału, a następnie praca wykonana w laboratorium – obróbka, kadrowanie, wszystko to, co potem się dzieje z wywoływanym negatywem. Tutaj udział techniki i jej jakość jest prawdopodobnie najwyższy ze wszystkich istniejących sztuk.
HANNA MARIA GIZA: Powiedziałeś kiedyś tak: „Udało mi się zatrzymać na ułamek sekundy wiecznie pędzące życie i obraz ten pokazać innym”. Przecież to dwie różne sytuacje, bo stworzenie obrazu i zatrzymanie na ułamek sekundy umykającego życia to są dwie różne rzeczy.
RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: Na tym właśnie polega różnica między malarstwem a fotografią, że w malarstwie można ten obraz zmieniać, można układy plam odpowiednio zmieniać czy zestawiać. Słowem, w malarstwie mamy czas. W fotografii go nie mamy. Fotografia przekazuje nam rzeczywistość uchwyconą w ułamku sekundy i tu już nic nie będziemy mogli zmienić. To już się stało. I dlatego koncentracja w czasie robienia zdjęcia jest tak istotna. Oczywiście przy dzisiejszych technikach możemy dokonywać różnego typu manipulacji, pole jej jest jednak ograniczone. Powstawanie obrazu malarskiego to pewien proces rozciągnięty w czasie. W fotografii natomiast o obrazie decyduje ten właśnie ułamek sekundy, zwiększa się tu bardzo czynnik przypadkowości, gdyż obraz, który fotografujemy, układa się nam często w sposób, którego nie bylibyśmy w stanie przewidzieć. Dopiero na negatywie widzimy elementy, których dotąd nie dostrzegaliśmy, bo wszystko się działo tak szybko. Raptem ukazuje nam się jakaś twarz czy jakaś postać, której nie zauważyliśmy, robiąc zdjęcie. Wywołanie zdjęcia jest zawsze wielką przygodą i wielką niespodzianką dla samego autora. Na przykład robimy portret. Ludzka twarz nieustannie się zmienia, zmienia się jej wyraz, jej nastrój. Patrząc na kogoś, nie dostrzegamy wyraźnie tych zmian, natomiast kiedy nacisnęliśmy migawkę, ta twarz zmieniła już wyraz i nie możemy uzyskać efektu, który chcieliśmy osiągnąć. Dlatego też robi się zwykle dużo zdjęćjednego obiektu, ażeby można było wybrać takie, jakie najbardziej nam odpowiada. To jest całkiem nowa dziedzina sztuki. Prawdziwa sztuka fotograficzna rozwinęła się bowiem dopiero w drugiej połowie XIX wieku, liczy więc zaledwie 150 lat i nie może być porównana z tym, czym jest malarstwo, muzyka bądź literatura. Mimo że to jest naprawdę młoda dziedzina, ma już ona swoją historię, swoich klasyków, różne okresy oraz niezwykle bogaty dorobek, dlatego że bardzo wielu ludzi próbuje fotografować. Fotografowanie wyraża ludzką tęsknotę za utrwaleniem mijającego czasu. To jakby zmaganie się człowieka z czasem, który mija, w ogóle jakaś chęć utrwalenia siebie. Kiedy bywałem gdzieś na froncie, w Afryce czy w Ameryce Łacińskiej, często zdarzało się, że żołnierze, młodzi chłopcy, którzy szli na front i wiedzieli, że mogą zginąć, prosili, żeby im zrobić zdjęcie. Prosili, mimo że nie dawali mi żadnych adresów, bo nie chodziło o to, żeby zdjęcie komuś posłać, tylko żeby ten człowiek jakoś został utrwalony.
HANNA MARIA GIZA: „Nie mam żadnych zdolności do rysunku. Myślałem: tyle niezwykłych rzeczy dzieje się wokół mnie, a ja nie umiem ich zatrzymać, utrwalić. Widziałem las, zboża, kwiaty, ale przede wszystkim twarze rodziców, rówieśników, sąsiadów. Gdybym umiał je narysować – marzyłem – i w ten sposób zachować, uwiecznić. Było to w czasie wojny na biednej podwarszawskiej wsi. Świat przechodził i zapadał się gdzieś za niewidzialnym horyzontem, zostawiając w mojej pamięci tylko ulotne ślady, które szybko zacierały się i ginęły. Nie myślałem wtedy, że moje problemy rozwiąże kiedyś fotografia”. Kiedy zacząłeś realizować te swoje marzenia o zatrzymaniu czasu?
RYSZARD KAPUŚCIŃSKI: W latach pięćdziesiątych, kiedy debiutowałem jako dziennikarz i dowiedziałem się, że jadę do Indii. Koledzy mi wówczas mówili: „Koniecznie musisz to sfotografować”, a ja jeszcze nie miałem wtedy żadnego aparatu fotograficznego i w ogóle nie umiałem robić zdjęć. W tamtych czasach aparat fotograficzny, nawet najmarniejszy, był luksusem. Postanowiłem jednak nauczyć się fotografować, więc kupiłem tanio rosyjską Zorkę, imitację niemieckiego aparatu Leica. Pracowałem wtedy w dzienniku, w „Sztandarze Młodych”, i poprosiłem kolegę z naszej redakcji, żeby nauczył mnie fotografować. Pamiętam, że poszliśmy nad Wisłę i tam on mnie wprowadził w pierwsze tajniki i sposoby robienia zdjęć. Dzisiaj ułatwienia w tej dziedzinie są tak ogromne, że można robić zdjęcia, nie wiedząc, na czym polega sztuka fotografowania, to znaczy, jak się ustawia szybkość czy przesłonę, jak się komponuje fotografię. Po prostu kupuje się automatyczny aparat, którym się pstryka. Wtedy zaś fotografia od samego początku wymagała pewnych umiejętności, a także znajomości chemii, tych cudów, które się dokonują w laboratorium. Teraz laboratoria w ogóle są niepotrzebne, ponieważ oddajemy film do wywołania, tam wrzucają go do wielkich aparatów, wyciągają już gotowy i automaty robią odbitki. Świat fotografii stał się szalenie uproszczony, dostępny właściwie dla wszystkich. Aparat jest dzisiaj rzeczą bardzo tanią.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich fotografów.


Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz malarstwa. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.


Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

Ryszard Kapuściński
zaslepka_foto.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami fotografii

Jaka jest wymowa fotografii? Jej pierwotny sens? Jest nim światło. Wyczucie chwili. Kontekst ruchu zatrzymany w kadrze.

 

Moje prywatne rozmowy z mistrzami obiektywu to coś znacznie więcej niż podręcznik. To opowieść o czystym medium, poprzez które świat zewnętrzny kontaktuje się z duchem artysty, a duch artysty z tym, co widzialne, namacalne, zmysłowe.


Teraz w Państwa domowej kolekcji! Seria “Artyści mówią”.