Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Ewa Zawadzka

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Nazywają panią pierwszą damą polskiej grafiki, ale pani sztuka wydaje mi się raczej jakby kreowana przez mężczyznę niż feministyczna…
EWA ZAWADZKA: Tak też mówią inni. Nawet gdy przeczytają moje nazwisko, są przekonani, że to jednak robił facet.

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Z czego to wynika?
EWA ZAWADZKA: Może z dzieciństwa Wtedy musiałam nauczyć się żyć ze stratą: przyjaciół, ulubionych miejsc, przedmiotów, znanych mi i bliskich pejzaży. Urodziłam się w Kolumnie Las pod Łodzią, w pięknym, leśnym krajobrazie. Ojciec był oficerem pożarnictwa i przenosiliśmy się często. Musiałam opuścić las, kiedy miałam ledwie trzy lata, ale pozostał we mnie jego nastrój, niezwykła uroda. Tęskniłam za nim, bo zamieszkałam w dużym mieście, w kamienicy, która coraz bardziej ulegała szkodom górniczym, zaczynała się sypać. Nie mogłam nie zauważać tych pęknięć i rys coraz bardziej nadwerężanego blokowiska. Nie mogłam oprowadzać moją sztuką po lesie. Fotografowałam w pełnym słońcu to, co zostało po hucie „Katowice”. Zdjęcia inspirowały mnie do tworzenia iluzyjnych rysunków. Potem zaczęły na ich bazie powstawać grafiki. Wkrótce jednak nie potrzebowałam już fotografii, wystarczała mi wyobraźnia. Może to mieszkanie w betonowym bloku stało się inspiracją mojej „męskiej” sztuki.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Może też dlatego najważniejsza jest w niej synteza?
EWA ZAWADZKA: Konstrukcja. To ona jest ładem, na którym mogę budować resztę. Pracuję nad syntetyczną kompozycją, póki nie stanie się układem absolutnie harmonijnym. Wyczuwam tę harmonię instynktownie. Wiem, kiedy jest już tak, jak być powinno. Jeśli jednak nie jestem tego pewna – odkładam pracę do czasu, aż mi się ujawni jej forma ostateczna.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Ta żelazna konstrukcja istnieje we wszystkim, czym się pani zajmuje?
EWA ZAWADZKA: We wszystkim. Nawet w tym, co piszę, musi być właściwy początek i odpowiednio wyartykułowane zakończenie. Także w tym, co mówię. Wiem na przykład, że by wyrazić uczucia, nie trzeba używać słów zbyt mocnych.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Dotyczy to także sztuki?
EWA ZAWADZKA: Oczywiście. Pomaga mi w tym światło. To ono decyduje, ociepla, daje nadzieję. Jest miłością. Jest życiem. Moje grafiki powstawały właśnie dla światła i ze światła, które się sączyło, przeciskało, rozjaśniało przestrzeń całkowicie zdawałoby się beznadziejną.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

 

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Ewa Zawadzka
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.