Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Waldemar Świerzy

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jedni twierdzą, że plakat musi śpiewać, inni – że powinien krzyczeć. A pan?
WALDEMAR ŚWIERZY: Ja staram się coś powiedzieć. Nie krzyczę. Przekazuję konkretne informacje w taki sposób, aby przekonać widza do zawartego w mojej pracy przesłania. Staram się, żeby mój plakat był widoczny, a to nie zawsze uzyskuje się agresją. Pamiętam plakat Franciszka Starowieyskiego, nieduży, prawie jednobarwny: tylko on zwracał uwagę w towarzystwie innych, krzykliwych.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jest pan jednym z najważniejszych przedstawicieli polskiej szkoły plakatu. Na czym ona polegała?
WALDEMAR ŚWIERZY: Na tym przede wszystkim, że plakat tworzyli u nas plastycy, a nie absolwenci kursów reklamowych, jak to było na Zachodzie. To właśnie plastycy sprawili, że plakat stał się zjawiskiem artystycznym, odważnym, inspirującym, proponował śmiałe rozwiązania. Uciekali do plakatu przed obowiązującym w sztuce realizmem.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: W plakacie nie było cenzury?
WALDEMAR ŚWIERZY: W minimalnym stopniu. Ci, co robili plakaty polityczne, sami się na ogół cenzurowali.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: A pan?
WALDEMAR ŚWIERZY: Ja zajmowałem się zrazu tematami turystycznymi i społecznymi, potem niemal wyłącznie kulturą. Kiedy zdarzyło mi się zrobić plakat na 1 Maja – nie myślałem o ideologii ani polityce, tylko o tym, jak przekazać atmosferę święta. Bo to było święto.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Studiował pan w Katowicach. Jak to się stało, że od razu po ukończeniu tamtejszej uczelni stał się pan czołowym plakacistą warszawskim?
WALDEMAR ŚWIERZY: Tylko dzięki mojemu profesorowi, który właśnie wtedy, gdy otrzymałem dyplom z wyróżnieniem, został mianowany naczelnym grafikiem (dzisiaj to byłby art direktor!) w Wydawnictwie Artystyczno-Graficznym i zaproponował mi wspólny wyjazd do Warszawy. Odpowiedziałem, że nie mam pieniędzy na bilet. Po tygodniu bilet otrzymałem, zapakowałem więc szczoteczkę do zębów, koszulę i wyruszyłem do stolicy. Przez trzy lata dzieliłem w Wydawnictwie niewielki pokój z Romanem Cieślewiczem; był to okres bardzo inspirujący. I tak jestem tu już pół wieku.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Było co robić?
WALDEMAR ŚWIERZY: Trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale robiłem wtedy średnio trzy plakaty tygodniowo! Ścigaliśmy się z Cieślewiczem, kto ich będzie miał więcej. Ale był klient. W Warszawie działały 22 teatry, a każdy miał 4–5 premier w roku. A do tego film. Masa roboty! Teraz teatry nie mają pieniędzy na plakaty, więc zamiast trzech w tygodniu wykonuję trzy w roku. Miałem szczęście, że załapałem się jeszcze na komunę!

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Waldemar Świerzy
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.