Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Jerzy Panek

ELŻBIETA DZIKOWSKA: „Jestem wierny zmianie”. To powiedział Goethe?
JERZY PANEK: Tak. Zmiana jest niezwykle ważna. I w życiu, i w sztuce.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Kiedy zaczął pan to rozumieć?
JERZY PANEK: Pewnie znacznie później, nim zdecydowałem, że zostanę artystą, że zajmę się drzeworytem i rysunkiem. Miałem wtedy czternaście lat. Mieszkałem na obrzeżach Tarnowa, gdzie mój ojciec był drukarzem maszynowym. W nie byle jakiej drukarni, bo Anczyca, a potem Narodowej. Oglądałem odbitki próbne, które przynosił do domu, i pewnie to one rozwiały stereotypowe młodzieńcze marzenia, że zostanie się lotnikiem czy pojedzie do Afryki. Życiowa przygoda czekała tuż obok. Była nią ręczna robota. To zresztą wydaje się naturalne, bo rzemiosło było tradycją w naszej rodzinie. Dziadek Bulaga z Tuchowa pracował jako krawiec u księcia Sanguszki. Szył liberie woźnicom. Miał kilkunastu chłopców do pomocy, ale sam rysował formę kredą na płótnie w wielkiej tajemnicy; tylko on to umiał. Wszystko szyto ręcznie. Jego pomocnicy byli prawdziwymi fachowcami. Pracując – grali na cytrze i śpiewali pieśni, których już nie znamy.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Tak więc z dzieciństwa, z rodziny, wyniósł pan szacunek dla rzemiosła. Ale przecież studiował pan sztuki piękne. W Krakowie. Czy szkoła jest artyście potrzebna?
JERZY PANEK: Szkoła może zniszczyć sztukę. Ale trzeba poznać technikę, warsztat; szkoła jest potrzebna.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jak ważna jest technika?
JERZY PANEK: Ważne jest przesłanie, wyobraźnia, koncentracja, skupienie. I uczciwość. Jak w każdym zawodzie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Co było ważniejsze niż szkoła?
JERZY PANEK: Muzea. Byłem przed wojną na wystawie współczesnej sztuki francuskiej i do dziś mam w oczach wspaniałe obrazy Bonnarda.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Twierdził pan, że ważne były Chiny…
JERZY PANEK: Dla mojej sztuki ogromnie. Tam byłem po raz pierwszy za granicą. Wyjeżdżałem na dwa miesiące, a nie miałem ze sobą żadnego bagażu. Wszyscy się dziwili. Kiedy znalazłem się już w Pekinie, po paru dniach nadeszły wielkie zmiany. W Polsce – Gomułka. Październik. Na Węgrzech – krwawa łaźnia. A Chiny zachowały wtedy przeogromny spokój. Nikt mnie o nic nie pytał. Tam była wieczność.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jakie to miało znaczenie dla pańskiej sztuki?
JERZY PANEK: Przede wszystkim w Chinach zająłem się tylko grafiką. W bardzo krótkim czasie zrobiłem około 30 drzeworytów. Ciąłem wprost na deskach, na ogół bez szkiców. No i zetknąłem się z wielką, starą sztuką chińską. Z rzeźbami, pieczęciami, kaligrafią. Sztuka niesłychanie dynamiczna, gwałtowna, ale i syntetyczna. To było dla mnie bardzo ważne. I ten szacunek dla rzemiosła. To naród fachowców.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

 

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Jerzy Panek
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.