Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Rafał Olbiński

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jest pan człowiekiem sukcesu. Co to znaczy w Nowym Jorku?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Znaczy to, że nie mam czasu na nic innego oprócz pracy.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Trudno było zdobyć ten sukces?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Niespecjalnie. Jeśli się dużo pracuje – sukces zawsze przychodzi, niezależnie od kraju pochodzenia artysty. Nowy Jork to rynek międzynarodowy, przyjeżdża tu cały świat. Tu znajdują się największe korporacje, największe wydawnictwa, tu najwięcej płacą. Nowy Jork jest także pępkiem świata dla Amerykanów z Filadelfii czy Nowego Orleanu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Sukces łączy się z uznaniem czy raczej z pieniędzmi?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Nie ma pieniędzy bez uznania. I odwrotnie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Można utrzymać się ze sztuki?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Jest to sukcesem.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jak powiodło się tutaj innym polskim artystom?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Szybko zostali zaakceptowani Andrzej Dudziński, Andrzej Czeczot, Adam Niklewicz, Jerzy Wajdowicz.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy pan, z perspektywy Nowego Jorku, uważa, że polska sztuka ma swoje specyficzne cechy?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Ograniczę się do sztuki użytkowej, która jest – a przynajmniej była – w Polsce sztuką dla sztuki. Tu jej wartość można mierzyć w pieniądzach. Jeśli plakat sprowadzi więcej klientów, to znaczy, że jest dobry. Jeśli przy okazji ma wartości artystyczne – tym lepiej. Tak dużo wydaje się tu na reklamę, że jest miejsce dla każdego. Istnieje jednak pogoń za nowością, ciągle za innym, bardziej atrakcyjnym stylem przekazu. W Polsce, jeśli ktoś jest uznany, może mieć zapewnione wszystko do końca życia; tu – nie, bo wciąż czekają inni, żeby zająć jego miejsce. Bezustanna, stymulująca konkurencja. Dla ludzi z talentem są tu więc większe możliwości rozwoju. Wręcz istnieje tu przymus rozwoju. W Polsce wbito nam do głowy, że to, co robimy, jest niezwykle ważne. Łatwo i przyjemnie uwierzyć, że się jest ważnym człowiekiem, świetnym artystą. W Ameryce dobre przekonanie o sobie nie wystarczy. Tu nie muszą znać nazwisk, ale chcą zobaczyć i ocenić, kto i jak co robi. Za to w Polsce nie ma tak dużej ingerencji klienta. I tak chorobliwej pogoni za czasem.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Może właśnie dlatego bywa pan teraz częściej w Warszawie?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Przyjeżdżam, bo mam tu rodzinę, kolegów, wystawy, zamówienia. Istotnie, klient daje mi tu często wolną rękę, nie muszę nawet przedstawiać szkiców, jak w Ameryce.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: To zaufanie jest pewnie w jakiejś mierze rezultatem pozycji, jaką pan wyrobił sobie w Ameryce i nie tylko w niej. W Europie tworzył pan między innymi identyfikację wizualną dla Rady Europy w Strasburgu, okładki dla prestiżowych pism niemieckich, „Spiegla” i „Sterna”, w tym dla „Sterna” aż siedem kolejnych ilustrujących siedem podstawowych wartości. Czy przesłanie jest ważne w pańskiej sztuce?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Zasadnicze. Ktoś powiedział, że dobry obraz – to taki, który zapamiętasz, który ma warsztat bez zarzutu, powoduje zmysłowy zachwyt i ma właśnie moralne przesłanie. To także moja filozofia.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy to przesłanie można wyrazić w plakacie?
RAFAŁ OLBIŃSKI: Nawet trzeba. Jest to oczywiście łatwiejsze w plakacie artystycznym niż reklamowym, który ma publiczność większą, za to mniej wyrafinowaną; należy do niej mówić językiem o wiele prostszym. Ale i te plakaty robię najlepiej, jak potrafię, z taką samą uczciwością. I przyznam, że rezultat bywa niespodziewany, zaskakujący wizualnie nawet dla mnie. Zresztą tak się już utarło, że zleceniodawcy nie dyktują mi formy i mogę robić to, co mi odpowiada.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

 

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

 

Rafał Olbiński
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.