Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Tadeusz Łapiński

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Mówią, że urodził się pan dla grafiki…
TADEUSZ ŁAPIŃSKI: Chyba miałem ku temu predyspozycje genetyczne. Mój dziadek, Julian Lewinowicz, także był grafikiem, grawerem. Ale o moim losie zadecydowała nauczycielka z gimnazjum w Aninie. Powiedziała: twoim powołaniem jest sztuka. I ja w to uwierzyłem.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Wcześnie zaczął pan rysować?
TADEUSZ ŁAPIŃSKI: Rysowałem, od kiedy siebie pamiętam. I malowałem. Kolor zawsze mi towarzyszył, był głównym motywem mego artystycznego istnienia. Także na Akademii.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Studiował pan malarstwo w pracowni profesora Nachta-Samborskiego.
TADEUSZ ŁAPIŃSKI: Był to wspaniały nauczyciel, taki dobry duch. Brał sobie pod szczególną opiekę tylko kilku studentów, takich, o których sądził, że warto się nimi zająć. Byli w naszej grupie Jan Lebenstein, Rajmund Ziemski i Bohdan Czeszko, jak mówiono, najlepszy malarz wśród literatów i najlepszy literat wśród malarzy. Profesor przekazywał nam nie tylko swoją wiedzę malarską, ale i filozofię – przydaje mi się to do dzisiaj.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Wybrał pan jednakże grafikę.
TADEUSZ ŁAPIŃSKI: Dali mi w tej dziedzinie ostrogi profesorowie Józef Tom i Józef Pakulski. Od początku byłem rozkochany w litografii. To jest pasja mego życia. Moja miłość. Po dyplomie odszedłem trochę od standardów, bo nie drukowałem po bożemu, czyli tylko na kamieniu, lecz także na płytach cynkowych i aluminiowych. Pewien inżynier ze szkoły poligraficznej dostarczał mi płyty i papiery, sprzedał mi nawet prasę litograficzną. Tworzyłem z taką pasją, że mówiono w Akademii: Łapiński gwałci kamień i demoralizuje studentów.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Nie przeszkodziło to panu w karierze artystycznej.

TADEUSZ ŁAPIŃSKI: Bo „odkryli” mnie Jugosłowianie. W roku 1958 zrobili mi wielką wystawę. To były drzwi do świata wtedy, kiedy polskie drzwi były zamknięte dosyć szczelnie. Jugosłowianie mieli otwarte granice, budowali nowocześnie, ubierali się modnie, tworzyli inną sztukę niż my; stałem się jej częścią, niemal reprezentowałem Jugosławię. Przez pewien czas byłem nawet gościem prezydenta Tito, potem kupiłem sobie na wyspie Krk dwa piękne stare domy, przeszło stuletnie, postawione na wysokiej skarpie, z widokiem na morze. Urządzano tam nawet co roku, w drugiej połowie lipca, Tydzień Łapińskiego. Z czasem ofiarowałem te domy państwu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Później los zawiódł pana do Stanów Zjednoczonych.
TADEUSZ ŁAPIŃSKI: Zadecydowała o tym pierwsza, bardzo prestiżowa nagroda, jaką otrzymałem na międzynarodowej wystawie grafiki organizowanej przez Muzeum w Cincinnati. Jej kurator, Gustaw von Groschwitz, nazywany ojcem grafiki amerykańskiej, wprowadził mnie do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku i miałem tam wystawę. Rok później zostałem znowu zaproszony do Stanów i mogłem pracować w tym największym centrum światowym grafiki. Coraz bardziej doskonaliłem swoją technikę, skoncentrowałem się na dużych formatach, rozwijałem zapoczątkowane w Warszawie próby multikoloru.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Tadeusz Łapiński
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.