Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Hubert Hilscher

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Odnoszę wrażenie, że artyści uprawiający sztukę użytkową uważają ją za coś pośledniejszego niż malarstwo, rzeźba, grafika warsztatowa. Czy rzeczywiście istnieje taki kompleks?
HUBERT HILSCHER: Istnieje, ale ja go nie mam. Kompleks wynika z tego, że artyści uprawiający sztukę czystą mogą robić to, na co mają ochotę, podczas gdy my pracujemy na zamówienie. Poza tym malarz ma szanse stworzenia obrazu w formie, w jakiej chciałby go widzieć, a nasze możliwości poligraficzne są tak fatalne, że nie wiem, czy jakakolwiek wydrukowana praca dorównuje oryginałowi, podczas gdy na przykład w Japonii bywa zazwyczaj lepsza od oryginału.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Mimo tych ograniczeń wybrał pan jednak sztukę użytkową…
HUBERT HILSCHER: Sprawiły to okoliczności. Wybierałem się na architekturę, ale założyłem rodzinę i już w czasie studiów musiałem zarabiać. Zapewniała mi takie możliwości sztuka użytkowa. Lubię ją zresztą, daje mi satysfakcję.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Ta użyteczność zaczęła się od plakatu?
HUBERT HILSCHER: Nie, od małych form graficznych. Plakat to trudna dyscyplina, zacząłem ją uprawiać dopiero na piątym roku studiów.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Dlaczego plakat jest taki trudny?
HUBERT HILSCHER: Był taki na pewno w latach, kiedy zaczynałem tworzyć, chociaż stał wtedy w Polsce na bardzo wysokim poziomie. Wymagał wiele pracy koncepcyjnej i warsztatowej. Ale najtrudniejsza była dla młodego człowieka konieczność syntezy. W dodatku należało robić to, czego oczekiwał zamawiający.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czego zatem mecenas czy klient wymagał?
HUBERT HILSCHER: Jego życzeń nigdy wyraźnie nie sformułowano. Projekty były najpierw oceniane przez komisję artystyczną, bardzo kompetentną, bo wchodzili w jej skład Tomaszewski, Fangor, Lenica, Mroszczak. Socrealizm nigdy nie przeniknął w takim stopniu do plakatu, jak do malarstwa, grafiki artystycznej czy rzeźby. Władze zlecające wykonanie plakatu politycznego nie rozmawiały bezpośrednio z jego projektantem; zamówienia kierowano do Wydawnictwa Artystyczno-Graficznego i dopiero wydawnictwo przedstawiało artyście stosowne wymagania. Zwykle zamawiano kilka plakatów na ten sam temat. Kiedy zostały zaakceptowane przez komisję pod względem formalnym, przesyłano je do odpowiedniego wydziału KC i tam wybierano ten właściwy plakat, może jeden z dziesięciu. Inne odrzucano, nie uzasadniając dlaczego.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy były to gotowe prace?
HUBERT HILSCHER: Nie, szkice. Płacono nam za nie 25 procent stawki. Niewiele, zważywszy na to, że praca nad plakatem jest głównie koncepcyjna i trwa zazwyczaj długo.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Mimo niesprzyjających warunków polski plakat rozkwitł jednak w owym czasie.
HUBERT HILSCHER: Może to zasługa komisji artystycznej, która umiała przekonywać. Nasza dobra passa zaczęła się jednak od plakatu filmowego. Znakomity zrazu plakat polityczny stał się wkrótce dekoracyjny, laurkowy.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

 

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Hubert Hilscher
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.