Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Stasys Eidrigivicius

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jest pan artystą, który posługuje się największą chyba liczbą środków wyrazu: uprawia pan malarstwo, rysunek, plakat, ilustrację, grafikę, scenografię, performance, teatr, fotografię. Co je łączy? Tylko osoba twórcy czy wspólne przesłanie?
STASYS EIDRIGIVICIUS: Jedno i drugie. Już jako mały chłopiec chciałem być artystą, ale nie wiedziałem jakim. Pragnąłem tworzyć w różnych dziedzinach, w różnych technikach. Zacząłem od fotografowania rodziców, sąsiadów, znajomych. Były to zdjęcia dokumentalne, ale i reżyserowane, bo ustawiałem ich w różnych pozach. Stworzyłem teatr dziecięcy, już w szkole pisałem do prasy o tym, co mnie cieszy, co smuci. Inspirował mnie także śpiew, zwłaszcza ten przejmujący, na pogrzebach. I kościół – bo tam łączyły się wszystkie sztuki: malarstwo, rzeźba, muzyka, także i teatr, którego głównym aktorem był ksiądz. A do tego światło, zapachy kadzideł. W kościele spotykały się najrozmaitsze środki wyrazu. Może dlatego zostałem swego rodzaju księdzem, który to wszystko łączy w swojej sztuce. Mój duch jest zawsze niespokojny.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: A przesłanie?
STASYS EIDRIGIVICIUS: Staram się być sobą. Jeszcze na Litwie powiedział mi mój profesor, że sztuka to gra miękkich i twardych form; stale o tym pamiętam. Poprzez tę grę wyrażam relacje międzyludzkie – tęsknotę, smutek, miłość: to, co najważniejsze. Także piękno i harmonię, bo to zawsze było dla mnie bardzo ważne. We wszystkim też, co robię, staram się być sobą, nikogo nie naśladuję.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Po ukończeniu wileńskiej uczelni zaczął pan uprawiać sztukę, począwszy od małych form.

 


STASYS EIDRIGIVICIUS: W gruncie rzeczy znalazłem się wtedy na rozdrożu. Interesował mnie surrealizm, fantastyka, przekształcanie, a z drugiej strony – taki prawdziwy realizm, żeby prości ludzie wiedzieli, co obraz przedstawia. Namalowałem kilka obrazów dużego formatu według fotografii, między innymi rodziców. To był chyba realizm magiczny i pewnie bym w jego kręgu pozostał, gdyby nie wojsko.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Wtedy zaczął pan tworzyć ekslibrisy i miniatury temperą?
STASYS EIDRIGIVICIUS: To była sztuka bardzo kameralna. Kiedy ślęczałem nad temperami, matka zawsze się martwiła: psujesz oczy, za dużo pracujesz, odpocznij, idź spać… Ale chciałem, tak jak później w pastelach, osiągnąć w nich mistrzostwo, do którego dochodzi się mozolnie, powoli.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: No i udało się. Bardzo cenię pana maleńkie tempery, pełne poezji i metafor, tak samo zresztą jak pańskie ekslibrisy. I dziękuję raz jeszcze, po latach, że zechciał pan zrobić jeden z nich dla mnie…
STASYS EIDRIGIVICIUS: Zacząłem je robić jeszcze na studiach, a przestałem, gdy powstało ich około 200, uznając, że to już zamknięty temat. Ekslibris jest małym plakatem dla jednej osoby, musi być w nim zawarte to samo, co w dużym – oryginalna idea, osobowość artysty i człowieka, dla którego jest przeznaczony, temat, liternictwo.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Można zatem też powiedzieć, że plakat to ekslibris dla bardzo wielu osób?
STASYS EIDRIGIVICIUS: Tak właśnie jest. To duży ekslibris powielany dla milionów. Ale zarazem – plakat to mój obraz, niekiedy dosłownie, z dopisanym tylko liternictwem. Obraz powtórzony w wielu egzemplarzach przez maszynę, przekazujący to, co myślę o zjawiskach, ludziach, rzeczach. Szkoda, że dobry plakat, niegdyś tak dynamiczny jak wybuch wulkanu, ma się ku końcowi, polska szkoła już przestaje istnieć, zwyciężają komercja i bezosobowość.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Stasys Eidrigivicius
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.