Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Andrzej Czeczot

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy satyra jest sztuką?
ANDRZEJ CZECZOT: Może nią być, ale nie musi. Jest sztuką, jeśli nie przemija. Jak rysunki Daumiera. Jak Podróże Guliwera Swifta. Satyra doraźna rzadko pozostaje trwałym zjawiskiem artystycznym.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Można się satyry nauczyć czy też trzeba mieć do niej szczególne predyspozycje?
ANDRZEJ CZECZOT: Potrzebne jest chyba swoiste „skrzywienie genetyczne”. Moi rodzice mieli specyficzne poczucie humoru. Matka pochodziła ze Wschodu i stąd może jej tak zwany cienki dowcip; bardzo dowcipny był również mój ojciec. Już jako mały chłopiec robiłem rysunki humorystyczne, tak jak później i mój syn Rafał.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy satyryk to publicysta?
ANDRZEJ CZECZOT: Moje rysunki nazywano niegdyś w Polsce „felietonem rysunkowym”, bo dla wypowiedzi dziennikarza czy też moralisty potrafiłem znaleźć własną formę. Stworzyłem mój osobisty świat plastyczny – postaci kreślone charakterystyczną grubą, koślawą linią pasowały do paranoi świata zewnętrznego. Polskość i komunizm złączyły się w nim, tworząc obraz groteskowy.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Na co pańskie postrzeganie stało się szczególnie wyczulone?
ANDRZEJ CZECZOT: Na świat zurbanizowany. Jego materia – żywa i nieożywiona – wydaje mi się jednorodna: krzywa, bulgocąca, rosnąca jak ciasto drożdżowe. Nie ma w tym świecie linii prostych ani geometrii, nie ma kryształu. Jest raczej bulwiastość, kulistość, coś roślinnego. Coś, co się właśnie staje.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Za pokazywanie tego świata otrzymał pan trzy Złote Szpilki. Ale były też kłopoty.
ANDRZEJ CZECZOT: Za rysunek w „Literaturze” zatytułowany Ryszard IV Ryszard Filipski podał mnie do sądu i zostałem skazany na sześć miesięcy aresztu z możliwością zamiany na wysoką grzywnę. Uratowały mnie „Szpilki” i koledzy satyrycy, między innymi Jonasz Kofta i Jan Pietrzak, którzy urządzili zbiórkę pieniędzy i wykupili mnie, zresztą za mniejszą niż zasądzona sumę.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Ukrył się pan wtedy w filmie animowanym.
ANDRZEJ CZECZOT: Zrobiłem tych krótkich filmów około sześćdziesięciu. I zacząłem marzyć o pełnym metrażu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Udało się to panu dopiero w ostatnich latach, kiedy powstał Eden.
ANDRZEJ CZECZOT: Niezupełnie się udało, bo Eden w moim przekonaniu – aczkolwiek obsypany za granicą nagrodami – nie jest właściwie skończony. I nie miał polskiej premiery. Zresztą długi film to jakby rodzaj maratonu, w którym trudno utrzymać stale to samo napięcie. Mój bohater przeprawia się przez piekło, czyściec, raj, aby w końcu dopłynąć Arką do Nowego Jorku, superraju, ale tam wszystko mu się rozsypuje. I oddala się gdzieś w niebyt autostradą, coraz mniejszy, niczym mały Chaplin. To jakby bajka przemieszana z mitem.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich grafików.

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom malarstwa oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Andrzej Czeczot
zaslepka_graficy.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami grafiki

Mowa grafików jest jak język potoczny. Żywa, barwna i zmienna, wszędzie ją słychać, a właściwie widać.

 

Grafika to wyrafinowane techniki: miedzioryty, linoryty, drzeworyty, czy litografie, które podziwiamy w muzeach i galeriach. Grafika to również dziesiątki kolorowych magazynów w kioskach i zwracające uwagę plakaty na słupach ogłoszeniowych.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.