Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Jan Tarasin

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jest pan jednym z niewielu artystów piszących. Czy pędzlem i piórem kieruje to samo myślenie?
JAN TARASIN: Trochę się zaczynam tego pisania wstydzić: wygląda na to, że nie potrafię wyrazić się w malarstwie. Staram się więc nie pisać o malowaniu, tylko o ludziach, o różnych sprawach. Ale malowanie i pisanie to jakby podchodzenie pod tę samą górę, tylko z innej strony.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy tą górą jest sztuka?
JAN TARASIN: Nie. Powód.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: ...?
JAN TARASIN: Powód – to trochę zmysłowej przyjemności, ale także ciekawość, dlaczego człowiek znalazł się na świecie... To poznawanie natury nie z zewnątrz, ale od środka. Ludzie dzielą się bowiem na dwie grupy: tych, którzy odbierają świat statycznie, i tych, co pojmują go w bezustannym ruchu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: W pana sztuce świat istnieje prawie bez człowieka...
JAN TARASIN: Ale jest odbierany z perspektywy ludzkiej. Człowiek nie stanowi pępka wszechświata, jest weń wpisany. Jak u Breughla, a nie jak u Michała Anioła. Zresztą dopiero wiek XIX zaczął aspekty ogólne traktować jako wartości samoistne, niczym wąskie specjalizacje w nauce. Dzisiaj wątki poszczególne przestają być wystarczające, trzeba uogólniać. Dyktatorskie dwa nurty – postkonstruktywny, racjonalny, i emocjonalny wywodzące się z informelu – zaczynają nas uwierać. Mnie interesowała zawsze wypadkowa tych dwóch sił, moment, kiedy się ścierają.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy, pana zdaniem, w prawdziwej sztuce muszą zaistnieć obydwa nurty naraz?
JAN TARASIN: Życie zawiera w sobie oba te elementy, a polowanie na moment ich zderzenia podnieca artystów. W nim tkwi tajemnica idealnego zapisu. Ale takiego nie ma. Moje Zeszyty, w których prowadzę notatki plastyczne i słowne, są polowaniem na moment konfrontacji tych dwóch sił. To gra, hazard.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Nie interesuje pana to, co niepowtarzalne?
JAN TARASIN: Natura nie jest komputerem, więc tworzy nowe mutacje, które przekształcają się w nowe gatunki. W sztuce to jakby chodzenie górską granią; można zjechać z niej w konstruktywizm, intelektualizm albo w impulsywność, chaos. Najtrudniej i najciekawiej jest na samej grani. Pomiędzy przypadkowym i idealnym.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: W swoich obrazach, może chodząc po tej grani, stworzył pan własny kod...
JAN TARASIN: Maluję trochę tak, jak się odmawia różaniec, w którym paciorki powtarzają się, lecz są zarazem inne. Jest to opisywanie różnorodności świata, ale oprócz rejestrowania faktów ważne jest w nim poszukiwanie mechanizmów rządzących tą różnorodnością.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Dla kogo pan maluje?
JAN TARASIN: Dla widza. Połowa ludzi, nawet jeśli sobie tego nie uświadamia, ma postawę statyczną, druga połowa – dynamiczną, relatywną. Z drugą połową mam łatwiejszy kontakt. Ale maluje się zawsze dla kilkunastu osób, które się zna i których reakcji jest się ciekawym.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Nie dla historii?
JAN TARASIN: Może gdy miałem dziesięć lat, zastanawiałem się nad tym, teraz – nie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy w sztuce – pana zdaniem – najważniejsza jest indywidualność?
JAN TARASIN: Indywidualność to nasze braki, ograniczenia, które różnią się między sobą. Ja szybko się nudzę, chciałbym robić coś innego, a koledzy mówią, że to wciąż to samo. To cechy czysto zewnętrzne, łatwo dostrzegalne. Myślenie na wyrost nie bawi mnie. Może Zeszyty są próbą komentarza... W sztuce nie da się wiele powiedzieć wprost, wyglądałoby to na dydaktykę.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Mówi pan „powiedzieć”. Czy obraz winien zawierać przesłanie?
JAN TARASIN: Zawiera je niezależnie od naszej woli; czasami jest ono prawie na wierzchu i może wydać się zbyt oczywiste, a czasami bywa ukryte. Każdy odruch jest odkrywaniem się, ujawnianiem. Na demonstrowaniu swojej osobowości nie bardzo mi zależy. Interesuje mnie raczej postawa widza czy myśliwego polującego na moment zderzenia się ładu z przypadkiem.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Pana obrazy wydają się fragmentami większych, nieograniczenie wielkich całości, wychodzą daleko poza ramy...
JAN TARASIN: Potwierdzają to tytuły, a raczej ich brak. Nazywam te obrazy właśnie fragmentami, sytuacją czy kontynuacją. Są bez początku i bez końca, nie mają centralnego układu kompozycyjnego. Czasami poddaję się pewnemu automatyzmowi i ulegam determinizmowi sytuacji. Może to świadczy o zmęczeniu wyobraźni...?
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Maluje pan cyklami. Z czego to wynika?
JAN TARASIN: Cykle to ciągłe ulepszanie przekazu artystycznego. Powstają z niedosytu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy inspiracją pana obrazów jest zawsze natura?
JAN TARASIN: Ale nie jej zewnętrzna estetyka. Interesuje mnie przyroda żywa i mechanizmy, jakimi się posługuje. Z tych samych materiałów natura tworzy różne rzeczy. W moich obrazach ważny jest ruch, dynamika, podnieca mnie gra nieskończonych możliwości, jakie stwarza natura. Genialna synteza zdarza się rzadko, gdyż może przerodzić się w martwy schemat lub stylizację.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Dużą rolę w pana sztuce zdaje się odgrywać znak, do którego redukuje pan często swoje myślenie na płótnie.
JAN TARASIN: Znaki rozwijają się, rozsypują... Interesują mnie nie tyle ich kształty, ile to, co się pomiędzy nimi dzieje.

 

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich malarzy.


Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.


Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Jan Tarasin
zaslepka_malarstwo.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa

Zależało mi, aby opowiadali o sobie – swoich obrazach, o swoich obsesjach, swoich sukcesach, ale i tym, co się nie udało, nie sprostało ich własnym marzeniom. O dużych pieniądzach, ale i niespełnieniu.

 

Zapraszam do podróży, ekscytującej przygody, w której mistrzowie ujawniają kulisy swojej twórczości i zdradzają pilnie zazwyczaj strzeżone tajemnice warsztatu oraz prywatnego życia.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.