Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Stanisław Fijałkowski

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Panie profesorze, czy uważa się pan przede wszystkim za grafika, czy malarza?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Nie jest to ważne rozróżnienie. Dobre grafiki robili przeważnie dobrzy malarze. Uważam się za malarza – ale grafika jest mi potrzebna, aby w innej niż malarstwo technice wypróbować tę samą myśl, by pokonać inne trudności.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy grafika jest trudniejsza?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Pod pewnym względem malarstwo jest istotnie łatwiejsze, nie stawia tak wielu ograniczeń jak grafika, nie stwarza takich przeszkód materialnych; stwarzanie sobie przeszkód jest jednak niezwykle podniecające – łatwa realizacja pomysłu może spowodować jego spłycenie. Człowiek, który maluje za długo, męczy się, musi więc robić coś innego, żeby zregenerować swoją wrażliwość, odpocząć. Lepiej, jeśli jest to działalność artystyczna leżąca w pobliżu głównego nurtu zainteresowań lub zabawa twórcza.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Posługuje się pan kamerą filmową. Czy także dla odpoczynku?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: To również zabawa twórcza. Film jest z jednej strony naturalistycznym zarejestrowaniem rzeczywistości, z drugiej – daje możliwość wprowadzenia warstwy abstrakcyjnej w swojej budowie i rytmie, możliwości figuracji nie ilustracyjnej (jak dosłowność zdjęcia), bo opartej na działaniu symbolu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy przydaje się to panu w pracy artystycznej?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Bardzo. Odświeża wrażliwość i – podobnie jak grafika – pozwala przenieść problematykę malarską w inną formę budowy narracji, przestrzeni, czasu. W malarstwie istnieją te same problemy, chociaż pozornie wydaje się ono statyczne i pozbawione czasu. Poprzez odpowiednie zorganizowanie formy sugeruje bowiem widzowi pewną czasową kolejność oglądania różnych partii obrazu. Jest to raczej propozycja niż przymus; widz może przecież oglądać je w innej kolejności. Tego nie daje linearna organizacja czasu w filmie, w odróżnieniu od przestrzennej organizacji czasu w obrazie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy pan zawsze zakłada ją świadomie?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: W twórczości niczego się nie da przemyśleć do końca przed namalowaniem. Moim ideałem jest połączenie intuicji ze świadomością, uaktywnienie obu płaszczyzn naszego życia duchowego. Zwykle zaczyna się tak, że intryguje mnie jakiś problem z poprzedniego obrazu i chciałbym go jeszcze raz rozwiązać. Ale nie wiem jak. Albo mam maleńki szkic – ot, trzy kreski – i chciałbym rozwinąć ten temat. To jak w muzyce: szczęśliwie zaprojektowany temat może pobudzić wyobraźnię i doprowadzić do powstania znakomitego dzieła. Tak samo w plastyce: pewien ogólny zarys tematu, częściowo świadomy, częściowo intuicyjny, jest początkiem gry wariacyjnej, w której biorą udział zarówno świadomość, jak i nieświadomość; uświadomienie sobie tego, co się maluje, rodzi się wraz z postępem kształtowania formy. Trzeci element – poza świadomością i nieświadomością – to sama materia malarska, która też wnosi formę i treść. Kształtują się one również w miarę postępowania procesu malowania. Połączenie tych trzech elementów – materii i życia duchowego malarza (świadomość i nieświadomość) – powoduje, że w trakcie malowania zostaje znaleziona treść oraz właściwa organizacja czasu, w którym się ona rozwija.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy inspiruje pana życie zewnętrzne?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Też. Na przykład w plenerze. Jedne kolory – rzeki, nieba – sprawiają duże wrażenie; inne nie. Zapamiętuje się te najpiękniejsze i kiedyś się je odtwarza, nieważne, kiedy i gdzie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Nie jest to więc wpływ bezpośredni.
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Bezpośrednie wypowiedzi w sztuce są banalne. Interesujące są tylko pośrednie, to one poruszają wyobraźnię.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Od dawna konsekwentnie propaguje pan tę właśnie formę...
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Ingarden mówił, że dzieło sztuki posiada obok miejsc określonych miejsca nieokreślone, luzy, które domagają się uzupełnienia w twórczym procesie konstytuowania dzieła sztuki. Dzieło sztuki – jak słusznie mówi Ingarden – to nie jest malowidło. Ono stanowi tylko jego fundament bytowy. Dzieło sztuki jest przedmiotem intencjonalnym i powstaje każdorazowo w procesie konstytuującym je przez jego oglądanie, myślenie o jego sensie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: A zatem sama wrażliwość malarza, jego intuicja i talent nie wystarczają do stworzenia dzieła sztuki?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: W XX wieku życie tak się skomplikowało, że artyści powinni być świadomi procesów, jakie w nim zachodzą. Za bardzo istotne uważam moje przekonanie, że sztuka powinna angażować się w etyczną stronę naszego życia, przyczyniać się do zwiększania napięcia moralnego. Bez tego uprawianie sztuki jest zwykłym karierowiczostwem, a nie powołaniem.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: A zatem malarz to nie tylko zawód?
STANISŁAW FIJAŁKOWSKI: Zawód, który wymaga powołania, czy też powołanie, które wymaga wiedzy.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich malarzy.


Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 

 

W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.


Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Stanisław Fijałkowski
zaslepka_malarstwo.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa

Zależało mi, aby opowiadali o sobie – swoich obrazach, o swoich obsesjach, swoich sukcesach, ale i tym, co się nie udało, nie sprostało ich własnym marzeniom. O dużych pieniądzach, ale i niespełnieniu.

 

Zapraszam do podróży, ekscytującej przygody, w której mistrzowie ujawniają kulisy swojej twórczości i zdradzają pilnie zazwyczaj strzeżone tajemnice warsztatu oraz prywatnego życia.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.