Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Tadeusz Brzozowski

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Początki pana twórczości przypadają na okres wojenny. Czy ten szczególny czas zaważył na charakterze pana sztuki?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Nie sądzę. Mam z tego okresu kilka martwych natur; wszyscy się dziwią, dlaczego nie malowałem wówczas scen okrutnych. Myślę, że była to ucieczka od rzeczywistości, jakby dla higieny psychicznej.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: W tamtym czasie – moim zdaniem – rozdwoiły się pana zainteresowania. Występował pan w teatrze Kantora, kreując Grabca w Balladynie i głównego bohatera w Powrocie Odysa. W pewnym momencie wybrał pan jednak malarstwo. Czy dlatego, że zdecydował się pan być sam reżyserem swojego teatru?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: W teatrze Kantora zacząłem grać już przed wojną. Zawsze jednak pierwsze było dla mnie malarstwo. Ale krąg wokół Kantora był niesłychanie pobudzający. Myśmy się szybko rozwijali i jak skończyła się wojna – nie byliśmy wcale „do tyłu”. Po wojnie zastanawiałem się, co wybrać. Po staroświecku jestem zwolennikiem profesjonalnej doskonałości i nie wierzę, żeby można było robić wiele rzeczy równie dobrze. Wybrałem malarstwo.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: W roku 1950 namalował pan Kuchenkę. Był to czas rozkwitu socrealizmu.
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Kuchenka nie jest socrealistyczna, ale były takie – moim zdaniem – Organki. W tamtym momencie wierzyłem w realizm socjalistyczny, wydawało mi się, że jest to ludzka sprawa z krwi i kości. Kiedy jednak Organki odrzucono – pojąłem, że realizm socjalistyczny to sztuka dworska o charakterze reklamy wyrobów „Palmolive”. Zrozumiałem, że to nie ma sensu.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy fakt odejścia od obowiązującego kanonu nie sprawił panu kłopotów? Czy można było żyć obok mecenatu?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Zawsze to podkreślałem: sytuacja wydaje się paradoksalna, ale ja wtedy – malując może dla dwóch, czterech, pięciu osób – poczułem się wolnym człowiekiem. Potem przyszły kontakty ze światem i, chcąc nie chcąc, myślałem: co się robi teraz w Nowym Jorku, a co w Paryżu, co powie ten, a co tamten krytyk. Gdybym jednak wiedział, że to, co tworzę, nie będzie nikomu odpowiadać – to bym nic nie robił. Bo jednak maluję dla ludzi.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Dla wielu ludzi?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Wszystko mi jedno. Jeśli choć jednemu umożliwię przeżycia, wzruszenia, przekażę pewne treści – to mogę wtedy malować.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Mówił pan kilkakrotnie, że pana sztuka nie jest intelektualna. Tymczasem, w moim przekonaniu, jest to sztuka bardzo intelektualna, bardzo wyrafinowana i kto nie zna jej języka, ten jej nie odczyta, nie zrozumie...
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Ja w ogóle nie jestem intelektualistą, na to nie ma rady. W moich obrazach jest natomiast inny typ głębi, tak przemieszany z emocją, że go zwerbalizować nie można.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: I jedynym sposobem mówienia o tym jest obraz, malowanie?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Dotyka on pewnych „punktów” naszej psychiki. Za jego pośrednictwem odbiorca przeżywa głębiej kondycję ludzką. Odkrywa, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, że świat nie jest rajem. Banalne. Słowa są banalne. Ale chciałbym, żeby typ przeżycia, o którym mówię, nie był banalny.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Kocha pan człowieka – ale czy nie jest pan sadystą? Ludzie na pana obrazach to strzępy tkanek, kikuty, okalecza ich pan do granic możliwości.
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Ale ja kocham człowieka takim, ja kim on jest.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Takim, jakim go pan robi?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Robię go takim, jakim jest. Każdy człowiek cierpi, przeżywa trudne chwile, a jednak żyje. Chodzi mi o to, żeby moje wzruszenie dało mu poczucie tego, jaki jest. Jak na katolickiej spowiedzi. Mnie się wydaje, że to jest najważniejsze.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Żeby się oczyścił...?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Tak, ale żeby też wiedział, kim jest.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Co jest inspiracją pana obrazów? Rozumiem, że zawsze człowiek, ale za każdym razem musi to być chyba inne, nowe doznanie?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Trudno mi to wyjaśnić. Maluję nie tylko przy sztalugach. Jak w dziecinnej zabawie „chodzę po świecie i zbieram śmiecie”. Te śmiecie mogą być bardzo piękne. Dlatego to, co robię, nie jest tragiczne ani pesymistyczne. Sama mówiła pani o katharsis. Chciałbym, by ktoś, kto się obrazowi podda, wejdzie w świat jego symboli, odczuł prawdę o sobie samym.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Ale czy te symbole są naprawdę czytelne dla obu stron?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Cały nasz język jest systemem symboli. Ich odczytywanie nigdy nie może być jednoznaczne. Dla mnie w ogóle poznanie jest czymś z natury ograniczonym. Dlatego staram się dotrzeć do człowieka językiem niezwerbalizowanym, niejednoznacznym, ale jednocześnie takim, który byłby jednoznaczny w strefie emocjonalnej. Sprawdzam, czy tak jest, śledząc reakcje ludzkie.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy kolor, formę, symbolikę kształtuje pan świadomie?
TADEUSZ BRZOZOWSKI: Całkowitej świadomości się boję. Utraciłbym wówczas element tajemnicy, który jest dla mnie ściśle związany z kondycją ludzką.

 

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich malarzy.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

 

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Tadeusz Brzozowski
zaslepka_malarstwo.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa

Zależało mi, aby opowiadali o sobie – swoich obrazach, o swoich obsesjach, swoich sukcesach, ale i tym, co się nie udało, nie sprostało ich własnym marzeniom. O dużych pieniądzach, ale i niespełnieniu.

 

Zapraszam do podróży, ekscytującej przygody, w której mistrzowie ujawniają kulisy swojej twórczości i zdradzają pilnie zazwyczaj strzeżone tajemnice warsztatu oraz prywatnego życia.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.