Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Łukasz Korolkiewicz

ElŻBIETA DZIKOWSKA: Na zdjęciu, które otwiera pana katalog w Zachęcie, znajduje się Dziewczyna z perłą Vermeera. Reprodukcja tego obrazu wisi też w pana pracowni. Czy to znaczy, że Vermeer jest pana mistrzem i składa mu pan hołd?
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: Istotnie to artysta, który stale mnie fascynuje. Pielgrzymowałem do wielu muzeów, żeby obejrzeć jego obrazy, i prawie wszystkie znam w oryginale.
ElŻBIETA DZIKOWSKA: Dlaczego jest panu tak bliski?
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: Inni artyści jego epoki malowali to, co wiedzieli o rzeczywistości.

On przenosił na obraz to, co widział. Jest bardzo współczesny; sprawia to właściwy mu chłód i obiektywizm widzenia. Inni patrzyli okiem, on – jak podejrzewam – przez camera obscura. Tak jak ja przez obiektyw aparatu fotograficznego. Od czasu wynalezienia fotografii artyści stale z niej korzystali (zarówno akademicy, jak impresjoniści), dyskretnie to zresztą ukrywając.
ElŻBIETA DZIKOWSKA: Dlaczego pan z niej korzysta?
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: Bo chcę uchwycić ulotny moment, mgnienie olśnienia, owo niepojęte COŚ, które stale się nam wymyka. To mnie pasjonuje. Przeszłość już była, teraźniejszość mija, przyszłość dopiero będzie. Czym jest CHWILA? Jak ją zrekonstruować po malarsku? Czas jest subiektywny i kto wie, czy w ogóle obiektywnie istnieje. Może to tylko, jak uważał św. Augustyn, „rozciągłość naszego umysłu”? Zresztą zostawmy to filozofom...

 


ElŻBIETA DZIKOWSKA: Fotografia jest jednak tylko punktem wyjścia dla pana obrazów, a naprawdę – jak mi się wydaje – funkcjonują one między rzeczywistością a nierzeczywistością. Między tym, co pan widzi i co pan tworzy.
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: To dla mnie samego dosyć tajemnicza sprawa. Wychodzę od konkretu, ale pracując nad obrazem, zapominam o nim. Pochłaniają mnie problemy kolorystyczne, kształty i przestrzeń. Liczy się tylko wyabstrahowana rzeczywistość malarska.
ElŻBIETA DZIKOWSKA: Ma ona u pana swój odrębny język, pełen specyficznych rekwizytów, lustrzanych odbić, zaskakujących układów kompozycyjnych, czasem pojawiają się też „rozkwitające dziewczęta”, jak z Prousta czy Nabokova...
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: Moje dziwne rekwizyty często są tylko przedmiotami dostrzeżonymi przeze mnie we właściwym dla nich miejscu. Sztuka polega między innymi na zobaczeniu wycinka świata

w taki, a nie inny sposób. Jak napisał Proust: „artysta nie wymyśla, lecz odkrywa”. A literatura? Niewątpliwie jest dla mnie ważnym intelektualnym pokarmem, ale literackie inspiracje w wypadku moich obrazów są skomplikowane i niebezpośrednie.
ElŻBIETA DZIKOWSKA: A kwestia przypadku?
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: Przypadek rzeczywiście antycypował nieraz całą serię moich prac.

Kiedyś podczas spaceru zobaczyłem śliczną dziewczynkę ubraną wymyślnie i całkowicie pochłoniętą zabawą. Zarejestrowałem tę scenę na kliszy niemal bezwiednie. Potem powstał obraz Albertynka.

Inny przypadek zdarzył się w krakowskim ogrodzie botanicznym – kolista sadzawka z czerwonymi, fosforyzującymi rybkami, bujna zieleń. I nagle pojawiają się dziewczynki-bliźniaczki, jedna z plastrem na oku i łysą lalką w ręku. Kiedy biegały wokół sadzawki wyjąłem aparat i zrobiłem im – zafascynowany tą chwilą – kilka zdjęć. Wszystko trwało może pół minuty. Dzięki tym zdjęciom namalowałem Bliźniaczki, Siostry i Zjawisko.
ElŻBIETA DZIKOWSKA: Przychodzi mi na myśl Balthus, on także malował dziewczynki i zatrzymywał chwilę...
ŁUKASZ KOROLKIEWICZ: Jego malarstwo, które cenię i lubię, wywodzi się z zupełnie innego doświadczenia i innej filozofii niż moja. Podobnie jak jego mistrz Piero della Francesca, Balthus jest hieratyczny i „niebiański” – on sam twierdził, że jego malarstwo to forma modlitwy. W przeciwieństwie do Balthusa dla mnie słowem-kluczem jest niepokój. Moje obrazy ukazują szczególny moment zawieszenia „pomiędzy”: coś się właśnie wydarzyło i coś się za chwilę wydarzy...

 

  

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich malarzy.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.


Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

Łukasz Korolkiewicz
zaslepka_malarstwo.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa

Zależało mi, aby opowiadali o sobie – swoich obrazach, o swoich obsesjach, swoich sukcesach, ale i tym, co się nie udało, nie sprostało ich własnym marzeniom. O dużych pieniądzach, ale i niespełnieniu.

 

Zapraszam do podróży, ekscytującej przygody, w której mistrzowie ujawniają kulisy swojej twórczości i zdradzają pilnie zazwyczaj strzeżone tajemnice warsztatu oraz prywatnego życia.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.