Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Jan Berdyszak

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Kiedy doszedł pan do przekonania, że pustka jest tak samo ważna jak pełnia? Pisał pan: „Pustka to biała kartka czekająca na kreskę, to przestrzeń czekająca na rzeźbę, cisza czekająca na dźwięk…”.
JAN BERDYSZAK: Od wczesnych lat zajmowałem się wieloma dziedzinami sztuk – malarstwem, rzeźbą, architekturą, poezją, muzyką, i dzięki temu właśnie zrozumiałem, że „zabudowujemy” naszą intencją tylko część świata, podczas gdy większa jego część, ta pusta, zabudowuje się sama. W sztuce korzystamy z obu tych części. Pomogły mi w uświadomieniu sobie tego filozofie: śródziemnomorska, hinduska, chińska.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Wyraża pan tę dwoistość w malarstwie, rzeźbie, obiektach, instalacjach. Także w różnych materiałach – drewnie, metalu, szkle, nawet trykocie.
JAN BERDYSZAK: Nie tyle wyrażam, ile użytkuję takie stany pustki, prowokuję także jej uaktywnienie. Staram się sprawiać, że zaczynamy ją dostrzegać jako szczególną wartość.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy pustka czeka na wypełnienie?
JAN BERDYSZAK: Rzecz pusta nie potrzebuje wypełnienia. Sama pustka jest wartością i rzeczywistością. Stąd moje Powłoki przekazują w rzeczach znanych, potocznych, jakby inną wartość, stan „pomiędzy”. Jest on ich siłą i daje nam inny rodzaj przeżycia. Powłoka – to jakby ślad „przed”, „po” i „pomiędzy”. żyje czasem i miejscem, zależnie od tego, gdzie została użyta, porzucona, dostrzeżona bądź trafiła na nas.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Świadomość wartości pustki zaczęła się w pana sztuce od obrazu, który pozbawił pan tradycyjnego kształtu prostokąta.
JAN BERDYSZAK: Istotnie – od obrazu. Ale była to świadomość oparta na przeżyciu i doświadczeniu sztuki średniowiecznej, zwłaszcza architektury i poliptyków, które postrzegamy za każdym razem inaczej, w zależności od sytuacji i warunków. Puste JEST DLA odnawiania i samoodnawiania się istnienia świata.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy obraz pusty, w którym była tylko rama, albo nawet jedynie jej fragment, to zamierzona prowokacja?
JAN BERDYSZAK: Prowokacja także i nie tylko. Pustka zawsze intryguje. Wszyscy chętnie zaglądają w różne dziury, w miejsca, o których wiedzą, że nic w nich nie ma. I tak dotknęliśmy problemu nieobecności. Może ona być określonym stanem pustki, która może być przypadkowa albo spowodowana przez nas, a także przez jakąś sytuację bądź wydarzenie. Ja posługuję się właśnie nieobecnością, jak komplementarnym negatywem.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Dostosowuje pan materiał do pomysłu czy odwrotnie?
JAN BERDYSZAK: Nie ma reguły. To zależy od intencji, którą odróżniam od pomysłu. Może ona się zmieniać w trakcie pracy.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Co ma na to wpływ? Intuicja? Przypadek?
JAN BERDYSZAK: My stwarzamy przypadek, ale rodzi się on także sam, musimy go jedynie zauważyć, a on nas. To wynika z naszego doświadczania świata i materii, z pojmowania zmysłowego i z przetwarzania go przez umysł i odwrotnie. Ale z jednej strony my to wszystko przetwarzamy, z drugiej jednak sami jesteśmy przetwarzani przez doświadczanie. I dostrzegamy to, na co nie jesteśmy kulturowo przygotowani. Musimy się jakby wychylić poza to, co zastane, poza wiedzę pojmowaną zmysłami i rozumem, i zwrócić uwagę na to, co jest pomiędzy. Wtedy wzbogacamy się o niesłychane możliwości przyjmowania i postrzegania.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czyli przypadek jest twórczy. Widziałam w pana szkicowniku wiele różnych projektów dzieł, na przykład Przypodłogowych – après passepartout, które w trakcie pracy zmieniły się, odeszły jakby od pana pierwotnych intencji. Powstały z materii, ale w procesie twórczym kształtował je nieustannie pana prowokujący umysł. Chyba także i duch, bo one mają, moim zdaniem, działanie metafizyczne.
JAN BERDYSZAK: Metafizyka tkwi immanentnie w nas, jeśli zauważymy i uzyskamy jej potrzebę. Ja ją postrzegam na swój sposób. Na przykład w penetrowaniu ciemności. W latach sześćdziesiątych XX wieku zacząłem się zajmować gęstością i ciemnością, stanami, których nie możemy łatwo zobaczyć ani wytłumaczyć, one jednak istnieją nie dla siebie, lecz z siebie. W latach osiemdziesiątych, kiedy zajmowałem się z kolei przezroczystością, musiałem powrócić do zagadnienia ciemności, ponieważ okazało się, że nawet pewna warstwa przezroczystości jest już ciemna bądź nieprzenikliwa. W latach dziewięćdziesiątych znów zająłem się ciemnością. Okazało się, że choć jest ona eliminacją widzenia, to możemy ją postrzegać i odczuwać dotykiem. Może też spowodować kompletną utratę równowagi, czego doświadczaliśmy, wchodząc do zainstalowanej przeze mnie zupełnie ciemnej sali, której twarda podłoga stawała się w ciemności pod naszymi stopami coraz bardziej grząska, aż do utraty równowagi. Było to doświadczenie naszych dyspozycji i nieprzystosowania, ale i doznanie metafizyczne, bo potrzebujemy wnikać w złożoność.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Sztuka jest bardzo specyficznym doświadczaniem…
JAN BERDYSZAK: To był istotnie fakt z obszaru sztuki, ale wybiegający daleko poza nią. Okazuje się, że dyspozycje naszego organizmu są nierozpoznane. Rozpoznanie to umożliwia sztuka. Nie znamy naszych międzyzmysłowości. Dlatego w latach sześćdziesiątych sformułowałem dla siebie zadanie penetracji międzywartości i międzyzmysłowości.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czym jest zatem sztuka?
JAN BERDYSZAK: Dla mnie – rozpoznawaniem naszych wewnętrznych i zewnętrznych możliwości dotyczących różnych obszarów, w których przychodzi nam egzystować, także kulturowych i międzykulturowych. Jest jedną z dostępnych mi możliwości dotknięcia czegoś, czasami doświadczania, czasami poznawania, czasami poczucia braku i bezradności, co nie jest porażką, ale innym rodzajem doświadczania.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Zajmuje się w niej pan pojęciami, a nie konkretami.
JAN BERDYSZAK: Dla nas dzisiaj czymś pierwotniejszym i podstawowym okazują się czasami konkrety, owa rzeczywistość świata, a czasami pojęcia, ze względu na swoją ogólność. Warto próbować myśleć przedpojęciowo i działać ponad konkretem. W twórczości „chodzą one razem” na wiele sposobów. Chcę wiedzieć, jak naprawdę wygląda przekaz doświadczeń w tym momencie, kiedy myślimy sytuacjami międzywartości, jak będzie się różnił.

 


ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy pana sztuka jest syntezą, czy egzemplifikacją?
JAN BERDYSZAK: Egzemplifikacją pojedynczych faktów, które mają swoje następstwa. Kolejne wynika z poprzedniego i znowu nie jest czymś samym w sobie. Odróżnia się. Dyskwalifikuje. A dyskwalifikacja jest według mnie najwyższą formą twórczości. Dyskwalifikując jakiś problem, mogę przy okazji zdyskwalifikować siebie, ale to nie ma znaczenia. To uczy, że tak naprawdę spotyka nas świat, synteza i egzemplifikacja, które pani, moim zdaniem, szczególnie trafnie łączy; powiedziałbym jeszcze, że samosynteza i samoegzemplifikacja są podstawą napotkania – napotykania się.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: W każdym dziele podchodzi pan zatem na nowo do problemu…
JAN BERDYSZAK: Każde podchodzenie do tworzenia jest niewiadomą, jest oczekiwaniem na niepowtarzalność, na przybycie do nas czegoś.

 

 

reprodukcje: Jan Berdyszak

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich malarzy.

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 


W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki.

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami.

 

Jan Berdyszak
zaslepka_malarstwo.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa

Zależało mi, aby opowiadali o sobie – swoich obrazach, o swoich obsesjach, swoich sukcesach, ale i tym, co się nie udało, nie sprostało ich własnym marzeniom. O dużych pieniądzach, ale i niespełnieniu.

 

Zapraszam do podróży, ekscytującej przygody, w której mistrzowie ujawniają kulisy swojej twórczości i zdradzają pilnie zazwyczaj strzeżone tajemnice warsztatu oraz prywatnego życia.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.