Rosikon press

Twój koszyk jest pusty

Edward Dwurnik

ELŻBIETA DZIKOWSKA: Uważa się pana za malarza publicystycznego. Zgadza się pan z tą oceną?
EDWARD DWURNIK: A pani czuje się dziennikarzem czy historykiem sztuki?
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Teraz – dziennikarzem zajmującym się sztuką.
EDWARD DWURNIK: Dlaczego pani stara się odczytać w moich pracach przede wszystkim publicystykę? Absolutnie nie zgadzam się z taką interpretacją. Zastanawia mnie zawsze, dlaczego dziennikarze, żołnierze, robotnicy, działacze „Solidarności”, koledzy artyści z diametralnie różnych dziedzin – wszyscy mnie do siebie dopasowywali. Przypisywanie mi publicystyki to zubożenie, krzywda dla obrazów.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Powiedzmy inaczej: pana sztuka żywi się życiem codziennym, nawiązuje do konkretnych miejsc, ludzi, jest mocno osadzona w realiach.
EDWARD DWURNIK: Jeśli obrazy opuściły już mój dom, mogą być poddawane rozmaitej interpretacji. Jeżeli jednak są jeszcze w pracowni – mam szansę stale je zmieniać, przemalowywać, dopasowywać do mojej aktualnej świadomości: od razu znikają wcześniejsze odniesienia. Najpierw moi bohaterowie żyli na kredyt, potem zapisałem ich do „Solidarności”, potem zdjąłem im znaczki, przebrałem w mundurki i już byli uczesani, grzeczni.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Stara się więc pan nadążać za wydarzeniami...
EDWARD DWURNIK: To pewien motor działania. Ale na publicystykę się nie zgodzę, nie można porównać dzieła sztuki do artykułu w „Polityce”.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Jakkolwiek by się pan od tego odcinał, już we wczesnych Autostopach widać związek z życiem. Pana spojrzenie na polską prowincję...
EDWARD DWURNIK: Autostopy były obrazami dwudziestoletniego chłopaka, który nie miał żadnych doświadczeń życiowych ani malarskich. Były to po prostu historyjki, sam się zastanawiam, dlaczego je wówczas malowałem... Pamiętam, że pokazywałem je znajomym w domu, odsłaniałem jeden po drugim i opowiadałem im małomiasteczkowe przygody. Te obrazy trwały w czasie. To znaczy, jeśli był tam człowiek, który pokłócił się z żoną i został pobity przez jej kochanka, pojawiał się on dziesięć centymetrów dalej w innej sytuacji. Poszedł na przykład z kolegami na piwo, potem znowu wrócił do żony, kupili sobie pralkę i mieli kłopoty z jej transportem, urodziło się im następne dziecko, wreszcie zestarzeli się.

 

reprodukcja: Izabella Pajonk

 

ELŻBIETA DZIKOWSKA: A więc była to narracja...
EDWARD DWURNIK: Nie tylko ona. Teraz już wiem, że te gęby na moich obrazach, te wszystkie bohatery, frajery, dziady różne, baby tłuste, grube, nieszczęśliwe, pożałowania godne, ta cała magma ludzka, to życie tak niby wspaniałe dla humanistów, ale takie ohydne, wstrętne w gruncie rzeczy – dla wyalienowanego estety jest w ogóle niczym. Jest to świat zdegenerowany, więc szczególnie silnie działa na ludzi, którzy mają w sobie pewne „odchyłki”. Jedni większe, inni mniejsze. Tak zwani ludzie czyści czują się w tym źle. Ale są i tacy, którzy pragną z tym obcować. To przeważnie ludzie z przetrąconym karkiem. Ich przyciągają moje obrazy, znajdują w nich potwierdzenie albo usprawiedliwienie swojej egzystencji.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Czy tworzy pan z myślą o nich?
EDWARD DWURNIK: Byłem trochę jednym z nich. Pani przyszła do mnie w bardzo ciekawym momencie, za pół roku nie chciałbym zapewne rozmawiać na ten temat. Ale teraz chcę to zrzucić z siebie, pozbyć się tego. Niektórzy twierdzą, że w przełomowych momentach artysta podejmuje pewne decyzje. Ale rutyna jest tak przytłaczająca, że przeważnie się poddaje. Kończy się na próbach. Zdaję sobie z tego sprawę i możliwe, że w ogóle się nie zmienię.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Pragnie pan jednak pozbyć się dotychczasowego bohatera...
EDWARD DWURNIK: Chcę się odciąć od niego.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: To wymaga chyba zmian nie tylko na płótnie, ale i we własnym wnętrzu.
EDWARD DWURNIK: Podejmę jednak próbę. Bo mam rozum. Postaram się przy okazji wyjaśnić pani istotę „aktu twórczego”. Na początku jest wybór tematu. I to jest moment intuicyjny, odruchowy. Wynika z buntu, wściekłości, „obłędu”. Następują pierwsze zapisy malarskie (kilka płócien). Stwierdzam, że temat jest niewyczerpany. W tym momencie włącza się intelekt i zimna kalkulacja. Mordęga i rutyna. Maluję następnych kilkanaście płócien. Cykl wydłuża się.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Zawsze pracuje pan cyklami?
EDWARD DWURNIK: To problem ilości, który wymaga profesjonalności w pracy. Codziennej harówki doprowadzającej do wyczerpania.
ELŻBIETA DZIKOWSKA: Praca jest więc dla pana nie tylko zawodem, ale i pasją.
EDWARD DWURNIK: Tak. To rodzaj egzystencji. Pełnia życia. Praca to narkotyk. Bywa, że łączą się z nią szaleństwa osobiste, nieprzemyślane kroki, absolutne odrzucenie intelektu. Coś pragnę łapać, czymś się zachłysnąć. Można sobie wprawdzie nałożyć kajdany, żyć spokojnie, ale ja się do tego nie nadaję. Z twórczością nie wolno żartować.

 

 

reprodukcja: Izabella Pajonk

 

Ciąg dalszy dostępny w publikacji: Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa. Był to fragment z książki dostępnej w wersji albumowej (cena 49zł) oraz w wersji aplikacji iPad prezentującej, od kuchni, jednych z najwybitniejszych polskich malarzy.

 

Sztuka staje się jeszcze ciekawsza, kiedy poznajemy okoliczności, w jakich powstawała. Ton każdemu wywiadowi nadaje sam artysta, mówiąc otwarcie o tym, kim jest naprawdę – zdejmując zasłonę ze swoich obrazów.

 

 

W cyklu Artyści mówią przygotowaliśmy również tom poświęcony mistrzom grafiki oraz fotografii. W wolnych chwilach zanurz się w nastrojowej, nieskrępowanej wyobraźni najwybitniejszych polskich artystów i z satysfakcją podziwiaj ich prace eksponowane w polskich i zagranicznych galeriach sztuki. 

 

Zwierzenia, których na co dzień nie słychać. Dyskusje, których nie można powtórzyć. Dzieła, które stały się ikonami. 

Edward Dwurnik
zaslepka_malarstwo.jpg

Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa

Zależało mi, aby opowiadali o sobie – swoich obrazach, o swoich obsesjach, swoich sukcesach, ale i tym, co się nie udało, nie sprostało ich własnym marzeniom. O dużych pieniądzach, ale i niespełnieniu.

 

Zapraszam do podróży, ekscytującej przygody, w której mistrzowie ujawniają kulisy swojej twórczości i zdradzają pilnie zazwyczaj strzeżone tajemnice warsztatu oraz prywatnego życia.

 

Teraz w Państwa domowej kolekcji. Seria “Artyści mówią”.